Aktualności

Bycza wyrocznia – zapowiedź meczu Get Well Toruń – Fogo Unia Leszno

Po dwutygodniowej przerwie wraca najlepsza i najszybsza liga żużlowa na świecie. Niebawem przekonamy się jak wpłynie na poszczególne zespoły. Przed nami VI kolejka PGE Ekstraligi, którą w piątek 18 maja otworzy pojedynek Get Well Toruń z Fogo Unią Leszno. Niepokonane na własnym torze „Anioły” podejmą niepokonane w tym sezonie „Byki”. Zapowiada się ekscytujące spotkanie, które może przynieść odpowiedź na wiele pytań. Poważniejszy sprawdzian mają przed sobą torunianie. Jak wypadną na tle silnego rywala? Czy sprostają wyzwaniu? Początek ścigania na Motoarenie o godzinie 19:30.

Na razie torunianie radzą sobie na swoim torze przyzwoicie. W dwóch meczach zanotowali dwa zwycięstwa, aczkolwiek ich rozmiary, a także dyspozycja niektórych zawodników, pozostawiały spory niedosyt. O ile wrocławian i grudziądzan udało się pokonać, teraz nie będzie to takie oczywiste. Przed podopiecznymi Jacka Frątczaka największe w tym sezonie wyzwanie w meczu przed własną publicznością. Na Motoarenie pojawi się najsilniejsza i najrówniejsza na ten moment drużyna w PGE Ekstralidze. Manager toruńskiej drużyny zapowiadał intensywne przygotowania do tego spotkania, połączone ze zmianami w sposobie przygotowania nawierzchni. Niepokojące jest to, że torunianie wciąż muszą szukać. W żadnym meczu nie zaprezentowali takiego obrazu drużyny, jakiego oczekiwano przed sezonem. Powodem jest brak stabilności i kompletna niemoc zawodników kreowanych na liderów. Jeszcze więcej niepokoju dodaje atmosfera meczowa w Get Well Toruń, która w ostatnim czasie jest napięta. Mimo usilnych starań managera w budowaniu team spirit, po niemal każdym spotkaniu na światło dzienne wychodzą demony i pretensje. To kolejny problem, który „Anioły” muszą zażegnać. Był czas, ale czy będą efekty? W pojedynku z Fogo Unią Leszno nie będzie miejsca na słabości.

Rywal jest niezwykle wymagający. Fogo Unia Leszno już w przedsezonowych zapowiedziach była wskazywana jako jeden z głównych faworytów do walki o złoto. Wszyscy czekali na początek sezonu i weryfikację ich możliwości. Ta okazała się brutalna dla rywali. U progu sezonu leszczynianie imponują skutecznością. Jedyny punkt „urwali” im wrocławianie, którzy na Stadionie Olimpijskim uratowali remis. Pozostałe ekipy „Byki” odprawiały z kwitkiem. W Grudziądzu rozgromili niespasowanych z domową nawierzchnią gospodarzy, a przed własną publicznością notowali wysokie zwycięstwa nad zielonogórzanami i częstochowianami. Największy opór na Stadionie im. Alfreda Smoczyka stawili im osłabieni brakiem Martina Vaculika gorzowianie. Nie zmienia to faktu, że Fogo Unia Leszno nie zaznała jeszcze goryczy porażki i na ten moment zmierza po obronę mistrzowskiej korony. Kluczem do sukcesu jest świetna dyspozycja poszczególnych zawodników i równy, uzupełniający się skład. Dobre wyniki napędzają pozytywną atmosferę. Z pewnością w Toruniu też byłyby lekarstwem na całe zło.

Manager Jacek Frątczak ponownie zdecydował się na drobne korekty w awizowanym składzie. Od początku sezonu pewne jest tylko to, że z młodzieżowcem ściga się Rune Holta. Norweg z polskim paszportem jeździ stosunkowo równo, aczkolwiek znacznie lepiej idzie mu na Motoarenie. Podobnie jest z Chrisem Holderem, który na domowym torze czuje się kapitalnie, a na wyjazdach zawodzi. Statystyki mówią, że Australijczyk jest najskuteczniejszym zawodnikiem Get Well Toruń. Szesnasta pozycja nie jest jednak powodem do dumy, a w oczy od razu rzuca się wyraźna dysproporcja między meczami domowymi, a wyjazdowymi, wynosząca 1,3 punktu na bieg. Obok tej dwójki, czarnymi końmi na Motoarenie mogą okazać się Paweł Przedpełski i Jack Holder. Młodzi i ambitni żużlowcy anielskiego teamu udowadniali to już w tym sezonie. Na dodatek cały czas walczą o regularne wyjazdy na tor. Najwięcej wątpliwości wciąż budzi forma Jasona Doyle’a i Nielsa Kristiana Iversena. Zawodnicy, którzy mieli ciągnąć toruński wózek, wydają się całkowicie pogubieni mentalnie i sprzętowo. Bez ich wsparcia drużynie trudno będzie walczyć o wysoką pozycję w tabeli. Tymczasem Mistrz Świata tylko raz dobił do dwucyfrowego wyniku, a najlepszym wynikiem „PUK-a” jest dziewięć punktów wywalczone w Tarnowie. Duńczykowi nie najlepiej idzie na Motoarenie, gdzie dwukrotnie zdobywał tylko po trzy punkty. W piątek obaj zawodnicy staną przed szansą udowodnienia swojej sportowej wartości. Trudny mecz czeka także toruńskich juniorów. Młodzieżowcy Fogo Unii uchodzą za najsilniejszych w kraju, więc starcia z nimi będą dla najmłodszych „Aniołów” sporym wyzwaniem. Żeby myśleć o zwycięstwie, gospodarze muszą przede wszystkim poprawić skuteczność w biegach nominowanych. Gonitwę czternastą wygrali na razie tylko dwa razy, a gonitwy piętnastej nie wygrali ani razu. Aż 70% biegów nominowanych przegrali, a często właśnie wtedy rozstrzygają się losy meczu.

Znacznie lepiej, choć nie najlepiej w PGE Ekstralidze, w biegach nominowanych radzą sobie leszczynianie, którzy mogą pochwalić się skutecznością na poziomie 68% (dla porównania torunianie już tylko 44%). Na uwagę zasługuje fakt, że podopieczni Piotra Barona przegrali tylko 13 spośród 75 biegów, z czego zaledwie cztery podwójnie. Na dodatek niemal połowę biegów wygrali. Dla kontrastu należy dodać, że torunianie wygrywali rzadziej niż raz na cztery biegi. W piątek staną przed szansą podreperowania statystyk, ale czy goście na to pozwolą? Najsłabszy statystycznie wśród leszczynian Dominik Kubera zajmuje 26. miejsce w klasyfikacji najskuteczniejszych zawodników. Za jego plecami plasują się Doyle czy Iversen. Warto dodać, że dwóch leszczynian jest w pierwszej dziesiątce. Najwyższą średnią ma jak na razie Janusz Kołodziej, ale przy tak wyrównanym składzie nie ma to większego znaczenia. W tej ekipie każdy może być liderem. Jarosław Hampel i Emil Sajfutdinow to zawodnicy światowej klasy. Nie należy też zapominać o młodym i perspektywicznym Bradym Kurtzu, który okazuje się być jednym z objawień sezonu. Zawodnik nie przestraszył się najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce i radzi sobie bardzo dobrze. W zasadzie nie wyszedł mu tylko ostatni mecz przeciwko częstochowianom. Języczkiem u wagi i smaczkiem piątkowego meczu jest jednak Piotr Pawlicki. Wychowanek leszczyńskiej Unii zaczął sezon z kontuzją i ma na koncie dopiero dwa mecze. Na razie nie jest klasyfikowany, ale w piątek to się zmieni. Kibice zastanawiają się jaka średnia pojawi się przy jego nazwisku. W dotychczasowych dwóch meczach zdobył dwa komplety punktów i jest jedynym niepokonanym jeźdźcem w PGE Ekstralidze. Czy utrzyma ten status? Dotychczas jeździł przed własną publicznością. Na torze rywala może być trudniej. Torunianie na pewno zrobią wszystko by na tle silnego rywala wypaść jak najlepiej i odbudować swoje morale.

Na niekorzyść torunian działa fakt, że leszczynianie z reguły dobrze czują się na Motoarenie. W ostatnich trzech latach zespół spod znaku „Byka” zawsze dobijał przy Pera Jonssona do granicy 40 punktów, a poza tym triumfował w 2015 i 2017 roku – zawsze w stosunku 46:44. Za pierwszym razem do triumfu poprowadzili Emil Sajfutdinow i Piotr Pawlicki, a przed rokiem o sukcesie zadecydował wyrównany skład, w którym najskuteczniejszy dość nieoczekiwanie okazał się Peter Kildemand. Duńczyka nie ma już w leszczyńskim teamie, ale wspomniani wcześniej Rosjanin i „Piotruś Pan” nadal stanowią o sile byczej drużyny. Leszczynianie ponownie będą groźnym przeciwnikiem. Czy torunianie zdołają go zaskoczyć? Przy tak wysokiej dyspozycji rywala, wyraźny atut toru może okazać się kluczowym komponentem. „Anioły” powinny wrócić pamięcią do sezonów 2012-2014, gdy dwukrotnie udawało im się pokonać leszczynian różnicą ponad 20 punktów. Gospodarze muszą zrobić wszystko żeby dopisać do swojego konta zwycięstwo. Kolejna strata punktów może być bardzo kosztowna i bolesna.

W tabeli obie drużyny dzieli na razie przepaść. Leszczynianie otwierają zestawienie z dorobkiem dziewięciu punktów. Torunianie wyprzedzają tylko grudziądzan i z czterema punktami na koncie plasują się na siódmym miejscu. W piątek to jednak nie będzie mieć większego znaczenia. Dla torunian liczyć się będzie podtrzymanie statusu niepokonanych na własnym torze, a leszczynianie spróbują pozostać jedyną niepokonaną drużyną w lidze. O wiele większa presja ciąży tak naprawdę na gospodarzach. Torunianie muszą wspiąć się na wyżyny umiejętności. Przy obecnej dyspozycji wyjazdowej, głównym bastionem czerpania punktów staje się Motoarena. Jeśli na torach rywali nie nastąpi przełom, „Anioły” nie będą mogły pozwolić sobie na stratę punktów przed własną publicznością. Miniony sezon pokazał czym to grozi, a przecież torunianie aspirują znacznie wyżej. Leszczynianie podejdą do tego spotkania z większym spokojem. Ewentualny sukces będzie dodatkiem do pozytywnego obrazu wokół biało-niebieskich. Ewentualna porażka nie powinna wpłynąć na radykalne pogorszenie nastrojów. Nie zmienia to faktu, że leszczynian na Motoarenie czeka niełatwa przeprawa. Obecna dyspozycja podopiecznych Piotra Barona sprawia, że każdy zespół ostrzy sobie zęby na wydarcie im punktów. Każdy chce być tym pierwszym. Teraz szansę mają torunianie. Czy uda się ją wykorzystać? Ranga rywala powoduje, że piątkowe starcie będzie dla torunian niczym podróż przed oblicze potężnej wyroczni. „Byki” zweryfikują, w którym miejscu „Anioły” się znajdują i na co mogą liczyć w kontekście dalszej części sezonu. No to jedziemy. Taśma idzie w górę!

Awizowane składy

Fogo Unia Leszno
1. Jarosław Hampel
2. Janusz Kołodziej
3. Piotr Pawlicki
4. Brady Kurtz
5. Emil Sajfutdinow
6. Dominik Kubera
7. Bartosz Smektała

Get Well Toruń
9. Jason Doyle
10. Paweł Przedpełski
11. Chris Holder
12. Niels Kristian Iversen
13. Rune Holta
14. Marcin Kościelski
15. Daniel Kaczmarek

Początek spotkania: 19:30
Sędzia: Krzysztof Meyze
Komisarz toru: Krzysztof Okupski

Autor: Karol Śliwiński