Aktualności

Chris Holder: To dla mnie bezpieczne miejsce

Wydawało się, że sezon 2019 może być przełomem w karierze Chrisa Holdera. Australijczyk uporał się ze wszystkimi problemami osobistym i znowu mógł koncentrować się na żużlu. Przed sezonem chodził uśmiechnięty i naładowany pozytywną energią. Wierzył, że ten rok będzie dla niego lepszy, co wielokrotnie podkreślał w rozmowach. Miał nadzieję, że z toruńskim klubem awansuje do play-off. Niestety rzeczywistość mocno zweryfikowała jego oczekiwania.

Można powiedzieć, że wszystko zostało po staremu. Chris Holder w dalszym ciągu radzi sobie przede wszystkim na Motoarenie, gdzie regularnie potrafi notować dwucyfrowe zdobycze punktowe. – Ten tor jest jednym z najlepszych do ścigania. Miewałem tu naprawdę dobre występy i cieszę się za każdym razem, kiedy mogę tu jeździć. To dla mnie bezpieczne miejsce. Po prostu wiem, co należy tu robić, jak reagować na zmiany nawierzchni oraz w jaki sposób dopasować mój sprzęt – mówi.

Problemem Chrisa Holdera nadal są jednak mecze wyjazdowe, w których nie stanowi zbyt dużego wsparcia dla zespołu. Czy słabsze wyniki w tych spotkaniach rodzą obawy, że niebawem może nie być kolejnej szansy ze strony toruńskiego klubu? – Oczywiście, że tak. Jeżeli nie jesteś wystarczająco dobry i nie wykonujesz swojej pracy jak należy, to różnie może być. To normalna sytuacja. Nie ma znaczenia, że przez długi czas jeździsz w danym zespole. Każdy klub chce przede wszystkim wygrywać. Muszę jednak podkreślić, że w Toruniu zawsze dostawałem kolejną szansę. Nawet kiedy moje wyniki stawały się gorsze, to za każdym razem miałem nadzieję, że będę mógł tu zostać. Cały czas liczyłem, że będę w stanie się poprawić. Bardzo mocno doceniam zaufanie ze strony toruńskiego klubu i ludzi, którzy nim kierują – zdradza Australijczyk.

„Chrispy” w dalszym ciągu może liczyć na wsparcie toruńskich fanów, ale relacje z kibicami nie zawsze układają się wzorcowo. – W większości przypadków jest w porządku, ale zdarzają się też trudniejsze momenty. Tak jest niestety we wszystkich klubach. Ci ludzie tym żyją, więc robią wokół tego wielki hałas. Jeżeli wszystko układa się dobrze, to kibice są szczęśliwi. Kiedy pojawiają się jakieś kłopoty, to zostają tylko ci najwierniejsi. Przypuszczam, że prawdziwi fani będą cię wspierać zawsze, niezależnie od sytuacji. Z drugiej strony, tych ludzi też trzeba zrozumieć. Oni chcą, żeby drużyna wygrywała i robiła jak najlepszą robotę na torze – tłumaczy Chris Holder.

Niestety kibice nie zawsze mogą cieszyć się z postawy swojego kapitana, czego wyraz wielokrotnie dają w mediach społecznościowych. – Jestem świadomy, że ich nastrój zależy w dużym stopniu od mojej postawy. Jeżeli będę wykonywał swoją pracę dobrze, to wszyscy na pewno będą szczęśliwi. W dzisiejszych czasach bardzo prostą drogą komunikowania się ze sportowcami są social media. Oczywiście po meczach, które nie były dla mnie najlepsze, potrafię dostawać nieprzyjemne wiadomości, ale staram się tym za bardzo nie przejmować i nie zwracać na to uwagi. To nie jest łatwe i czasami mam z tym problem, ale nie widzę innego wyjścia. Wszyscy chcieliby wygrywać, ale czasami po prostu nie wychodzi. To jest sport i nie przeskoczymy tego – twierdzi zawodnik Get Well Toruń.

Mimo przeciwności losu i niepewnej przyszłości w polskiej lidze, Chris Holder nadal deklaruje swoje przywiązanie do toruńskiego klubu, w którym startuje od 2008 roku. – To bardzo dobry klub. Jestem naprawdę wielkim szczęściarzem, że mogę jeździć tu przez tyle lat. Nigdy nie czułem potrzeby, żeby cokolwiek zmieniać. Wszystko, co wiąże się z tym klubem jest dla mnie bardzo wyjątkowe. Jeżeli miałbym okazję jeździć tu do końca kariery, to napisałbym niesamowitą historię. Na razie jednak staram się o tym nie myśleć i próbuję pokazywać się z jak najlepszej strony – podsumował Chris Holder.

Karol Śliwiński