Aktualności

Dekada z Motoareną – sezon 2012

Sezon 2011 przyniósł torunianom potężne rozczarowanie, ponieważ drużyna wygrała rundę zasadniczą, a ostatecznie nie stanęła nawet na podium Drużynowych Mistrzostw Polski. Motoarena po raz pierwszy w historii nie została okraszona żadnym medalem, co było sporą niespodzianką. Po takim ciosie, najlepiej jest się jak najszybciej podnieść, co poniekąd udało się w sezonie 2012. To nie był łatwy rok dla toruńskiego klubu, ale za to nie brakowało w nim wielu symbolicznych momentów i odniesień.

Po zwolnieniu Rune Holty, działacze postawili na niezwykle toruński skład, w którym pojawili się praktycznie „sami swoi”. Zagraniczną formację tworzyli Ryan Sullivan, Chris Holder i wracający po rocznym wypożyczeniu Darcy Ward, czyli liderzy „pełną gębą”, a do tego zawodnicy traktowani w Toruniu niemal jak wychowankowie. Wśród polskich seniorów prym wiódł Adrian Miedziński, a ponadto do zespołu wracali Karol Ząbik i Mateusz Lampkowski. Co prawda, później w składzie pojawił się jeszcze Zbigniew Czerwiński, ale ostatecznie odjechał on tylko pięć spotkań, a większość meczów przypadła „Zoberowi”, jako piątemu seniorowi. Na pozycjach juniorskich tradycyjnie już pojawili się bracia Pulczyńscy, choć pod koniec sezonu w składzie zadebiutował też Paweł Przedpełski, który w kolejnych sezonach sprawiał wiele radości toruńskim kibicom. Poza tym doszło również do zmiany na pozycji trenera. Nowym szkoleniowca został kolejny wychowanek miejscowego klubu, Mirosław Kowalik.

Na tak zbudowaną drużynę kibicom na pewno spoglądało się przyjemniej. Początek rundy zasadniczej przed własną publicznością był jednak dla torunian prawdziwą huśtawką nastrojów. Na dzień dobry rozgromili gdańszczan (63:27), a następnie przegrali z zielonogórzanami (39:51). Potem znów wygrali mecz przeciwko bydgoszczanom (51:39), by później zanotować porażkę z tarnowianami (43:47). Dopiero dalsza część rundy zasadniczej przyniosła wyraźną zwyżkę formy i stabilność na Motoarenie, co potwierdzały wysokie zwycięstwa nad drużynami z Wrocławia (54:36), Leszna (57:33), Częstochowy (60:30) i Rzeszowa (58:32). „Anioły” ponownie dorzuciły kilka punktów na wyjazdach, ponieważ wygrały w Częstochowie (52:38), Wrocławiu (46:44) i Gdańsku (46:43), a także zremisowały w Lesznie, ale tym razem wjechały do play-off rzutem na taśmę, z ostatniego miejsca premiowanego awansem. 

W półfinale (który przeszedł do historii, ze względu na spóźnienie się Grega Hancocka, błędne policzenie KSM-u przez sędziego i nieprawidłowe przyznanie walkowera torunianom), „Anioły” uległy tarnowianom i spotkały się w meczu o brązowy medal z zielonogórzanami. Dziesięciopunktowa zaliczka wypracowana na Motoarenie okazała się wystarczająca. W Zielonej Górze torunianie przegrali 41:49, a spektakularnym atakiem na ostatnich metrach piętnastego biegu popisał się Ryan Sullivan, który wyprzedził Andreasa Jonssona i zapewnił torunianom brązowy medal DMP. Mało kto spodziewał się wtedy, że to był ostatni pełny sezon Australijczyka na polskich torach. 

Na koniec warto wspomnieć jeszcze o październikowej rundzie Grand Prix w Toruniu, która kończyła zmagania o tytuł Indywidualnego Mistrza Świata w sezonie 2012. To był wyjątkowy rok dla Chrisa Holdera, ponieważ walczył o złoto z Nickim Pedersenem. Przed zawodami miał tylko dwa punkty przewagi nad Duńczykiem, ale ostatecznie w turnieju uzbierał sześć punktów więcej, niż on i przypieczętował swój pierwszy i na razie jedyny tytuł Indywidualnego Mistrza Świata. Wielokrotnie mówił potem, że to jego najpiękniejsze wspomnienie związane z Motoareną. Na trybunach siedziała wtedy jego rodzina i przyjaciele. Wydawało się, że to dopiero początek tej niesamowitej historii, ale niestety, później już nic nie było takie samo, zarówno dla Chrisa, jak również dla toruńskiego klubu…

Karol Śliwiński