Aktualności

Derbowe zakończenie sezonu!

W niedzielę 20 sierpnia Get Well Toruń zmierzy się na własnym torze z MRGARDEN GKM Grudziądz w meczu XIV kolejki PGE Ekstraligi. Dla obu drużyn Derby Pomorza i Kujaw będą ostatnim starciem w tegorocznej rundzie zasadniczej. Choć wyniki w tabeli nie są zadowalające to po obu stronach można spodziewać się niezwykłej mobilizacji. Dla torunian to ostateczna walka o obronę ekstraligowego bytu, a dla grudziądzan szansa na pierwsze wyjazdowe zwycięstwo. Kto okaże się lepszy? Przekonamy się w niedzielę. Początek rywalizacji o godzinie 16:30.

Torunianie marzą żeby ten sezon wreszcie się skończył. Ciągłe powtarzanie, że nie układa się on po ich myśli nie ma już tak naprawdę sensu. Teraz liczą się przede wszystkim działania, a te od jakiegoś czasu możemy bacznie obserwować. Mimo stale narastających i mnożących się w zastraszającym tempie przeciwności losu są one niezwykle zintensyfikowane – nowy manager, transfer Jacka Holdera, specjalny tok przygotowań, większe medialne otwarcie w stosunku do kibiców. Wszystko po to by budować atmosferę, scalić drużynę w parku maszyn i maksymalnie wyżyłować jej morale. Toruńska drużyna już od jakiegoś czasu usilnie walczy o swoją żużlową przyszłość. Jak mówi Jacek Frątczak, ta w Grodzie Kopernika może być tylko ekstraligowa. To niestety wciąż nie jest jednak pewne. Dla toruńskiego kibica, przyzwyczajonego do walki o wysokie cele w najwyższej klasie rozgrywkowej, to niecodzienna sytuacja. W sporcie jednak jak najbardziej naturalna. W tym roku należy stawić jej czoła. Głównym problemem, z którym zmaga się anielski zespół jest brak zwycięstw meczowych. Zaledwie dwa triumfy odniesione na przełomie maja i czerwca to zdecydowanie za mało. Do dziś czkawką odbijają się trzy porażki na MotoArenie w stosunku 44:46. Gdyby choć te mecze udało się wygrać to sytuacja byłaby dużo bardziej komfortowa. Jednak gdybanie, podobnie jak rozpaczanie nad zaistniałą żużlową rzeczywistością, mija się z celem.

Patrząc na układ tabeli trudno zaprzeczyć, że pod względem sportowym Get Well Toruń jest w tej chwili najsłabszą drużyną PGE Ekstraligi – zajmuje ostatnie miejsce, ma najmniej punktów, najmniej zwycięstw i najgorszy bilans małych punktów. W warunkach pozbawionych jakichkolwiek niespodzianek spadek do niższej klasy rozgrywkowej byłby już niestety przesądzony. W obecnych okolicznościach, czyli po wpadce dopingowej Grigorija Łaguty z ROW-u Rybnik, wciąż tli się szansa na utrzymanie. Coraz mniej zależy już niestety od samych torunian. Muszą oni czekać na to co w ostatniej kolejce zrobią rybniczanie oraz na to ile ostatecznie punktów zostanie odjętych temu zespołowi. Scenariuszy jest mnóstwo – łącznie z uniewinnieniem Łaguty, co dla torunian oznaczałoby już brak jakichkolwiek szans na utrzymanie. Nie ma sensu przytaczać wszystkich, bo za chwilę nikt nie będzie o nich pamiętał. W tej chwili liczą się fakty. Wydawało się, że po lipcowej przerwie torunianie będą faworytami do zwycięstw z częstochowianami, rybniczanami i grudziądzanami. Kontuzje zrobiły jednak swoje i mocno przerzedziły szeregi anielskiej drużyny. Dwa pierwsze mecze zakończyły się porażką. Triumfu nad rywalem z Grudziądza też nikt nie jest w tej chwili pewny. Torunianie oczywiście muszą zawalczyć o zwycięstwo, bo to (z racji triumfu na torze w Grudziądzu) zapewni trzypunktowy zastrzyk do tabeli i maksymalnie na ten moment poprawi sytuację klubu. To zapewniłoby spokojny awans na siódme miejsce – nawet w przypadku odjęcia rybniczanom tylko trzech, a nie pięciu oczek (oczywiście przy założeniu, że w niedzielę nie uda im się wygrać w Lesznie). O wyższej pozycji nie ma w tej chwili mowy. Rywale zbyt mocno uciekli. Droga do ewentualnego utrzymania może więc wieść jeszcze przez baraże. O ich rozegraniu zadecyduje czy do finału Nice 1.LŻ awansuje Lokomotiv Daugavpils. To jednak melodia przyszłości, temat do ewentualnych późniejszych rozważań. W tej chwili torunianie muszą skupić się na tym co jest realne i dla nich jedyne możliwe. Chodzi o wygranie meczu i awans na siódme miejsce.

CENNIK BILETÓW NA TO SPOTKANIE

W znacznie lepszym położeniu są w tej chwili grudziądzanie, choć należy pamiętać, że i oni musieli w tym sezonie wykaraskać się z nie lada tarapatów. Oczekiwania na pewno były nieco większe, wszak MRGARDEN GKM to drużyna, która przed rokiem otarła się o play-off. Miejsce w pierwszej czwórce straciła dopiero pod koniec rundy zasadniczej. W tym roku była jednak bliska spadku. W pewnym momencie wydawało się, że grudziądzanom trudno będzie go uniknąć. Sezon zaczęli nieźle i wysoko pokonali częstochowian, ale później zaliczyli serię sześciu porażek, w tym trzech na własnym torze. Gdy już wydawało się, że podopieczni Roberta Kempińskiego będą mieć poważne problemy ze znalezieniem punktów pojawił się remis w Częstochowie. Od tamtego czasu grudziądzanie nie przegrali już na własnym torze, dzięki czemu mocno podbudowali swoją pozycję w tabeli. Aktualnie są na siódmym miejscu z dorobkiem dziesięciu oczek. Po odjęciu punktów rybniczanom prawdopodobnie awansują na szóste miejsce. Widmo bezpośredniego spadku bezpowrotnie więc zniknęło. Wiele wskazuje, że ostatecznie obronią bezpieczne miejsce w PGE Ekstralidze, co w pewnym momencie sezonu stało się szczytem marzeń. Co prawda istnieje jeszcze matematyczna szansa że grudziądzanie będą musieli mierzyć się w barażu. Stanie się tak jeśli rybniczanie stracą przez wybryk Łaguty tylko trzy punkty, a na dodatek zdołają w niedzielę wygrać w Lesznie, przy czym grudziądzanie przegrają w Toruniu lub po prostu gdy Łaguta zostanie uniewinniony. Oczywiście żadnego scenariusza nie wolno lekceważyć, więc wydaje się, że w niedzielnych derbach także goście będą chcieli zawalczyć o jak najlepszy wynik – po to by czuć się bezpiecznie i nie oglądać się na innych.

Wiadomo już, że do jazdy w niedzielnym meczu ponownie nie będą zdolni Greg Hancock i Adrian Miedziński. Oboje zmagają się w tej chwili z konsekwencjami wcześniejszych urazów – odpowiednio ramienia i barku. W przypadku obu zawodników ściganie jest w tej chwili wykluczone. Raz, że urazy ograniczają komfort i pewność siebie na motocyklu, a dwa, że jazda grozi ich pogłębieniem. To bardzo duże osłabienia, które na dodatek przydarzyły się w najważniejszych meczach sezonu. Prawdopodobnie znalazły one pewne odzwierciedlenie w osiąganych wynikach, ale pewności nigdy już mieć nie będziemy. W tej sytuacji Get Well Toruń przystąpi do rywalizacji w identycznym zestawieniu jak w dwóch poprzednich meczach. Od tamtego czasu Jacek Frątczak nie rotuje parami. Być może ma to wprowadzić do drużyny pewną stabilizację. Pewne jest to, że na papierze to zestawienie nie wygląda tak jak każdy by oczekiwał. Siła rażenia być może się zmniejszyła, ale manager wraz z trenerem starają się wykrzesać z tego zestawienia tyle ile się da. W niedzielę to krzesiwo będzie musiało mieć w sobie niezwykle dużą moc. Skład torunian tak naprawdę jest nieobliczalny. To jedna wielka zagadka, a w pewnym sensie nawet tykająca bomba. Przy niesprzyjających okolicznościach może on okazać się totalnym niewypałem. Każdy z tych zawodników miewał już w tym roku mniej lub bardziej znaczące wpadki. Z drugiej strony stać go też na wiele. Ostatnio przebudził się Chris Holder. Dwa poprzednie mecze zakończył z dwucyfrowym wynikiem, co wcześniej mu się nie zdarzało. Wszyscy pamiętamy też popisy Jacka Holdera w Lesznie, czy Pawła Przedpełskiego na MotoArenie w meczu z częstochowianami. W dwóch ostatnich meczach regularnie w każdym biegu jakieś punkty dowoził też Grzegorz Walasek. Jeśli do tego dorzucimy niezwykle ambitnego Michaela Jepsena Jensena to robi się ciekawy zestaw. Oczy kibiców na pewno będą też zwrócone na toruńskich młodzieżowców, zwłaszcza po dobrym występie w Rybniku Igora Kopcia-Sobczyńskiego. Na tle grudziądzan powinni wypaść nie najgorzej. Być może w tym najważniejszym meczu w pełni przełożą kunszt z zawodów młodzieżowych na rozgrywki ligowe.

Grudziądzanie przyjadą do Torunia w swoim flagowym zestawieniu. „Anioły” będą musiały uważać przede wszystkim na Artioma Łagutę. Rosjanin wyrósł na lidera z prawdziwego zdarzenia. W tej chwili jest drugim najskuteczniejszym jeźdźcem PGE Ekstraligi. Imponuje prędkością. W tym sezonie tylko dwa mecze zakończył bez dwucyfrowego wyniku – choć raz wynikało to z tego, że mecz przerwano po ośmiu biegach. Z kolei w trzech ostatnich meczach nie zszedł poniżej granicy trzynastu punktów. Nie należy też zapominać o Antonio Lindbaecku i Krystianie Pieszczku, którzy dobrze czują się na MotoArenie. Szwed dość szybko odnajduje tu właściwe ustawienia. W 2012 roku wygrał też toruńską rundę Grand Prix. Z kolei „Krycha” w dwóch ostatnich sezonach był przy Pera Jonssona bohaterem drużyny z Zielonej Góry. Mecze rundy zasadniczej kończył z jedenastoma i piętnastoma punktami na koncie. Do tego dochodzi nieobliczalny duet seniorski w postaci Krzysztofa Buczkowskiego i Rafała Okoniewskiego. Przez długi czas stanowił on o sile grudziądzkiej ekipy, więc nie można go lekceważyć. Jedynym zmartwieniem w talii Roberta Kempińskiego mogą być juniorzy. W ostatnim czasie spadło na nich sporo krytyki. Zdarzały się już jednak mecze, w których potrafili uzbierać w granicach sześciu punktów. Nie mniej jednak torunianie pod tym względem też nie są w szczególnie komfortowej sytuacji. Postawa młodzieżowców może być w niedzielnym meczu języczkiem u wagi. Grudziądzan na pewno stać na dobry wynik.

Dla torunian powoli kończą się już określenia opisujące kolejne mecze ligowe. O ile dotychczasowe spotkania były tymi o wszystko to ten będzie meczem o absolutnie wszystko. O ile w poprzednich „Anioły” jechały z nożem na gardle to teraz prawdopodobnie pojadą z toporem przy szyi. Jeśli już poprzednie były meczami o przyszłość, to o co jest ten mecz? Przed nami końcowe, ostateczne i najważniejsze rozstrzygnięcie. Po tym meczu nie będzie już kolejnej szansy na poprawę sytuacji. Zwycięstwo przedłuża szansę na siódme miejsce. Minimalna porażka utrudnia sprawę, ale wciąż daje nadzieję. Porażka różnicą wyższą niż dwanaście punktów przekreśla wszystko i z automatu zsyła torunian na zaplecze. Grudziądzanie tak naprawdę nie mają nic do stracenia. W tym meczu pojadą ze spokojem i bez zbędnej presji. Remis na torze rywala już w tym sezonie osiągnęli. Teraz ich apetyty wyostrzyły się na pierwsze wyjazdowe zwycięstwo. Na MotoArenie jeszcze nigdy nie wygrali. Dwa ostatnie mecze przegrali 31:59. Jednak w tym sezonie drużyny przyjezdne przełamują swoją niemoc przy Pera Jonssona z niezwykłą łatwością. Przekonamy się czy chociaż na koniec torunianom uda się wybronić statystykę.

Jedno jest pewne. W niedzielę czeka nas swoiste zakończenie. O tym jakie to będzie zakończenie rozstrzygną żużlowcy. Kończy się runda zasadnicza. Dla niektórych kończy się sezon. Kończą się trudy i niesprzyjające okoliczności z nim związane. Kończą się spekulacje, bo wszystko już za moment będzie jasne. Dla niektórych kończą się szanse na poprawę swojej pozycji, a dla innych być może kończy się pewien żużlowy rozdział. Jak więc widać z tego zakończenia może jeszcze wiele wypłynąć. Wydaje się, że ważne będzie to, aby w tym zakończeniu obie strony mogły znaleźć własne szczęście i spełnione cele. Ważne będzie to, aby to zakończenie stanowiło zaczyn pod nowy początek. #RazemDoKonca

Awizowane składy

MRGARDEN GKM Grudziądz
1. Antonio Lindbaeck
2. Krystian Pieszczek
3. Krzysztof Buczkowski
4. Rafał Okoniewski
5. Artiom Łaguta
6. Kamil Wieczorek

Get Well Toruń
9. Paweł Przedpełski
10. Jack Holder
11. Michael Jepsen Jensen
12. Grzegorz Walasek
13. Chris Holder
14. Igor Kopeć-Sobczyński

Początek spotkania: 16:30
Sędzia: Wojciech Grodzki
Komisarz toru: Zbigniew Kuśnierski

CENNIK BILETÓW NA TO SPOTKANIE