Aktualności

Powietrzna bitwa o punkty – zapowiedź meczu Get Well Toruń – Grupa Azoty Unia Tarnów

Sierpień stoi pod znakiem finiszu rundy zasadniczej w najlepszej i najszybszej lidze żużlowej świata. Przed nami XII kolejka PGE Ekstraligi. W niedzielę 12 sierpnia Get Well Toruń zmierzy się na własnym torze z Grupą Azoty Unią Tarnów. Dla „Aniołów” liczy się każdy punkt, bo matematyka wciąż pozwala wierzyć w awans do play-off. O pełną pulę nie będzie jednak łatwo, bo „Jaskółkom” ligowy grunt pali się pod skrzydłami. W Toruniu zrobią wszystko, by obronić dwunastopunktową zaliczkę i sięgnąć po punkt bonusowy. Na Motoarenie szykuje się mecz wysokich lotów. Początek ścigania o godzinie 17:00.

Matematyka to jedno, ale czasami przydaje się też racjonalne podejście do tematu. Logicznie patrząc, awans do czołowej czwórki jest dla Get Well Toruń misją z gatunku trudnych i to łagodnie rzecz ujmując. Dopóki koło toczy się po torze, nie wolno jednak odbierać nadziei i zabijać motywacji. Na razie do czwartego forBET Włókniarza Częstochowa brakuje trzech punktów, czyli tyle samo co przed dwoma tygodniami. Nadrobienie tego dystansu może być trudne, bo za biało-zielonymi przemawia korzystniejszy terminarz. W domowych pojedynkach z zielonogórzanami i grudziądzanami będą zdecydowanym faworytem, a o kolejne punkty mogą pokusić się w Tarnowie. Torunianie, poza meczem z tarnowianami, mają jeszcze trudny wyjazd do Wrocławia i równie wymagające spotkanie przed własną publicznością z gorzowianami. Kontuzja Rune Holty powoduje, że drużyna do końca sezonu będzie jeździć w niepełnym składzie. To dodatkowo komplikuje sprawę. W tej sytuacji od żużlowców Get Well Toruń oczekuje się przede wszystkim walecznej postawy. „Anioły” zaprezentowały ją poniekąd w niedawnych Derbach Pomorza i Kujaw, rozgrywanych w Grudziądzu. Ocena tego meczu wydaje się niejednoznaczna. Torunian należy pochwalić, bo już na wstępie ruszyli do ataku i nie zamierzali się poddawać, mimo tego, że jechali bez Jasona Doyle’a, a potem także bez Rune Holty. Z drugiej strony, po świetnym początku mieli otwartą drogę do utrzymywania wypracowanej przewagi i zgarnięcia pełnej puli punktów, ale pod koniec meczu drastycznie spadła ich skuteczność. Pozostał niedosyt, bo już dwa tygodnie temu drużyna mogła znacząco zbliżyć się do czołowej czwórki. W niedzielę będzie musiała wytrzymać końcówkę meczu, bo zażarta walka może toczyć się do ostatnich metrów, tym bardziej, że rywal ma o co jechać.

Tarnowianie przez długi czas radzili sobie bardzo dobrze i dopiero po ostatniej kolejce PGE Ekstraligi wpadli w solidne tarapaty. O drużynie Pawła Barana od samego początku mówiło się dużo, ale rzadko pozytywnie. Przed sezonem nie najlepiej oceniano skład beniaminka i skazywano go na spadek do niższej ligi. To był potężny balast dla tarnowskiego środowiska żużlowego. Zawodnicy i sztab szkoleniowy uznali jednak, że z niepochlebnymi opiniami najlepiej walczy się na torze. „Jaskółki” wielokrotnie udowadniały, że należy docenić tkwiący w nich potencjał. Żużlowa rzeczywistość nie okazała się tak ponura jak pierwotnie zapowiadano. Do niedawna drużyna plasowała się na szóstym miejscu i miała otwartą drogę do umacniania tej pozycji. Swoją siłę budowała przede wszystkim na własnym torze. Do czasu wakacyjnej przerwy, punkty z Mościc wywozili jedynie wrocławianie. Problem polega na tym, że dwa tygodnie temu dołączyli do nich gorzowianie. To skomplikowało sytuację biało-niebieskich, którzy muszą teraz szukać punktów na wyjeździe. W tym sezonie nie wygrali jeszcze na torze rywala, a poza tym nie mają w dorobku żadnego punktu bonusowego. W Toruniu będzie szansa na premierowe osiągnięcia. Tarnowianie niczego nie mogą być pewni. Do końca rundy zasadniczej muszą oglądać się za każdym punktem, tym bardziej, że czekają ich jeszcze wymagające pojedynki z częstochowianami na Mościcach i z zielonogórzanami przy W69. Do stabilnej pozycji, gwarantującej bezpieczne utrzymanie było blisko, ale żużlowa perspektywa potrafi zmieniać się w zaskakującym tempie. Grupa Azoty Unia Tarnów boleśnie się o tym przekonała.

Równie szybko zmienia się zestawienie toruńskiej drużyny, a wszystko za sprawą kontuzji. Ze składu wypadł połamany Rune Holta, a w jego miejsce pojawił się Marcin Kościelski. Młody junior po raz czwarty w tym sezonie znalazł się w składzie toruńskiej drużyny, ale trudno oczekiwać by pojawił się na torze. Jacek Frątczak prawdopodobnie będzie zastępował go rezerwowym Jackiem Holderem. Co ciekawe, Australijczyk kończył tegoroczne występy na Motoarenie z reguły po trzech startach. Tak było w trzech ostatnich meczach, ale w niedzielę może dostać więcej okazji do wyjazdu na tor. Do składu Get Well Toruń wraca Jason Doyle, który ostatnio odpoczywał po upadku w Grand Prix Wielkiej Brytanii w Cardiff. Po niedawnych urazach nie ma już śladu, co potwierdzają świetne wyniki w Indywidualnych Międzynarodowych Mistrzostwach Ekstraligi i w lidze szwedzkiej. Niezły występ w Elitserien zaliczył też Paweł Przedpełski. Kapitan toruńskiej drużyny został przesunięty na prowadzącego parę z Chrisem Holderem. Manager toruńskiej drużyny daje kolejny sygnał, że wierzy w jego umiejętności. Przed rokiem, jeżdżąc z numerem nieparzystym, dochodził do wysokiej formy. Nadzieje rozpalają też coraz lepsze występy „Chrispy’ego” na Motoarenie. Dwa ostatnie mecze przed własną publicznością kończył z dwucyfrówką na koncie. Z młodzieżowcami ponownie pojedzie Niels Kristian Iversen, który od dwóch spotkań nie schodzi poniżej dziesięciu punktów. Progres potwierdził w Grudziądzu, choć druga część meczu nie była dla niego zbyt udana. Powodem były problemy sprzętowe. Wszyscy zawodnicy toruńskiej drużyny pracują nad skutecznością. Ranga niedzielnego meczu powoduje, że od początku trzeba ruszyć do ataku i nie pozwalać sobie na stratę zbyt wielu punktów. Tyczy się to także młodzieżowców, którzy w statystykach wypadają znacznie lepiej niż juniorzy z Tarnowa. Każdy trybik Get Well Toruń musi pracować na wysokich obrotach.

Nakręceni na pozytywny wynik są też tarnowianie. Paweł Baran optymalizuje siły zespołu i wprowadza delikatną zmianę w ustawieniu par. Warto dodać, że w tym sezonie nie czyni tego zbyt często. Tym razem z młodzieżowcem pojedzie Nicki Pedersen, który jest absolutnym liderem drużyny i drugim najskuteczniejszym jeźdźcem PGE Ekstraligi. Duńczyk legitymuje się średnią 2,492 i udowadnia, że po poważnych kontuzjach można wrócić do ścigania na wysokim poziomie. W tym sezonie zdobywa średnio prawie trzynaście punktów na mecz. Co prawda dwa ostatnie spotkania kończył bez dwucyfrowego wyniku na koncie, ale jeszcze za wcześnie by ferować drastyczny spadek jego formy. Pedersen zajął w składzie miejsce Kennetha Bjerre, który został przesunięty na prowadzącego pierwszej pary. Duńczyk perfekcyjnie spisywał się w meczach przed własną publicznością, ale zawodził na wyjazdach. Biegi z jego udziałem często kończyły się podwójnymi porażkami. Tarnowskich kibiców może martwić, że w ostatnich trzech spotkaniach nie potrafił wybić się ponad poziom sześciu punktów. Zwyżkę formy notuje za to Peter Kildemand, który w przedsezonowych zapowiedziach był postrzegany jako jeden z motorów napędowych Grupy Azoty Unii Tarnów. W rzeczywistości okazał się potężną dziurą, ale dwa ostatnie mecze kończył z dziewięcioma i ośmioma punktami na koncie. Drugą linię tarnowskiej drużyny tworzą Jakub Jamróg i Artur Mroczka. Obaj są bardzo ambitni i nastawieni na dobrą jazdę. Na wyjazdach miewają słabsze mecze, ale przecież Mroczka w przeszłości był zawodnikiem toruńskiej drużyny, a Jamróg z reguły punktuje na solidnym poziomie. Tak naprawdę nie wyszły mu tylko mecze w Częstochowie i Gorzowie. W Lesznie zdobył natomiast jedenaście punktów z bonusem. Nie należy zapominać o rezerwowym Wiktorze Kułakowie, który cierpliwie czeka na swoją szansę. W tym sezonie nie ma zbyt wiele jazdy, ale w Toruniu może być łakomym kąskiem. W przeszłości zapoznał się z Motoareną, a jako zawodnik miejscowego klubu notował dobre biegi. Tarnowskiej formacji młodzieżowej przewodzi Patryk Rolnicki, a jego kompanem będzie Dawid Knapik. Najmłodsze „Jaskółki” zdobyły dotychczas zaledwie 8% punktów drużyny (toruńscy młodzieżowcy 14%). Statystyki nie przemawiają na korzyść juniorów, co nie znaczy, że można ich lekceważyć. W takim meczu o sukcesie decydują najdrobniejsze detale.

Tarnowianie wracają do Torunia po dwóch latach przerwy. Należy podkreślić, że w przeszłości całkiem nieźle radzili sobie na Motoarenie. Tylko na początku przegrywali różnicą większą niż 20 punktów. Najlepiej poszło im w sezonach 2012 i 2015, kiedy przyjeżdżali tu dwukrotnie i za każdym razem odnosili po jednym zwycięstwie i po jednym remisie. Dwa ostatnie wygrane przez torunian mecze kończyły się wynikiem 48:42. To nie są dobre informacje dla żółto-niebiesko-białych, którzy w najbliższym starciu będą potrzebować co najmniej 52 punktów, żeby zgarnąć bonus. Po raz ostatni tak wysokie zwycięstwo odnieśli w 2013 roku. W niedzielę gospodarze spróbują przełamać niekorzystną statystykę, choć liczby wskazują, że goście nie stoją na straconej pozycji. Możemy być pewni, że każdy zawalczy o swoje.

Tabela nie jest sprzymierzeńcem obu drużyn. Torunianie plasują się na piątym miejscu, z jedenastoma punktami na koncie. Co prawda odskoczyli od drużyn walczących o utrzymanie, ale wciąż nieco brakuje im do ekip, które we wrześniu staną do walki o medale. To nie jest komfortowa sytuacja, biorąc pod uwagę, że przedsezonowe cele były znacznie wyższe. Nie należy jednak zapominać, że po przeciętnym początku, torunianie złapali względny oddech i nie muszą drżeć o ekstraligowy byt, tak jak kilka miesięcy temu. To uczucie zawitało w tej chwili do Tarnowa, po tym jak drużyna spadła na siódme miejsce. „Jaskółki” zgromadziły osiem punktów, czyli tyle samo co szósty MRGARDEN GKM Grudziądz i o jeden więcej niż ostatni Falubaz Zielona Góra. W dole tabeli zrobiło się jeszcze ciaśniej niż przed dwoma tygodniami. Gołym okiem widać, że drużyny z Torunia i Tarnowa zmierzą się w niełatwych okolicznościach. To powoduje, że niedzielny mecz powinien przebiegać pod znakiem zaciętej rywalizacji. Każdy chce sięgnąć po punkty. Tylko one pozwolą gospodarzom kierować niepewny wzrok w stronę czołowej czwórki, a gościom pomogą bronić miejsca wśród najlepszych drużyn w Polsce. Łatwo nie będzie i nikt nie gwarantuje, że się uda, ale sport polega na tym, że walczy się do końca. Nie pozostaje nic innego, tylko bić się o jak najlepszą pozycję na koniec rundy zasadniczej. Naprzeciw siebie staną „Anioły” i „Jaskółki”, co oznacza, że niedzielna bitwa rozegra się w powietrzu. Tylko wysokie loty zapewnią sukces. Kto poleci wyżej? Przekonamy się niebawem. Taśma idzie w górę.

Awizowane składy

Grupa Azoty Unia Tarnów
1. Kenneth Bjerre
2. Artur Mroczka
3. Jakub Jamróg
4. Peter Kildemand
5. Nicki Pedersen
6. Patryk Rolnicki
7. Dawid Knapik

Get Well Toruń
9. Jason Doyle
10. Marcin Kościelski
11. Paweł Przedpełski
12. Chris Holder
13. Niels Kristian Iversen
14. Igor Kopeć-Sobczyński
15. Daniel Kaczmarek

Początek spotkania: 17:00
Sędzia: Remigiusz Substyk
Komisarz toru: Krzysztof Guz

Autor: Karol Śliwiński