Aktualności

Przywitanie z ligowym poligonem – zapowiedź meczu Cash Broker Stal Gorzów – Get Well Toruń

Po zimowych perturbacjach czas rozruszać najlepszą i najszybszą ligę żużlową na świecie. Przed nami I kolejka PGE Ekstraligi. Choć wydawało się, że zima storpeduje początek sezonu, zdaje się, że pojedziemy zgodnie z planem. Na inaugurację ligowych zmagań Get Well Toruń zmierzy się w meczu wyjazdowym z Cash Broker Stalą Gorzów. Spotkanie na Stadionie im. Edwarda Jancarza rozpocznie się o godzinie 19:00. Obie drużyny czekają w gotowości. Dla kibiców sportów motorowych to klarowny sygnał, że właśnie nadeszła wiosna. Żużlowe emocje meldują się na starcie. No to jedziemy!

Dla obu ekip ten mecz będzie swoistym deja vu z sezonu 2017. Wtedy też spotkały się na inaugurację i to właśnie one rozruszały ligową karuzelę, która podobnie jak w obecnym sezonie, zmagała się z oporem stawianym przez warunki atmosferyczne. Różnica jest taka, że areną zeszłorocznych zmagań była toruńska Motoarena. Tym razem drużyny spotkają się na ziemi lubuskiej. Wtedy to gorzowianie byli górą. W niezwykle zaciętym meczu wydarli torunianom zwycięstwo i triumfowali różnicą dwóch punktów. Ten wynik wielokrotnie śnił się torunianom po nocach. To nie był jedyny mecz w Grodzie Kopernika przegrany w takich rozmiarach. Teraz przed „Aniołami” szansa na rewanż na torze rywala. Atmosferę podgrzewa fakt, że w zeszłym roku na Motoarenę wracał Martin Vaculik, który zimą przeniósł się z Torunia do Gorzowa. Teraz mamy podobną sytuację. Na Stadion im. Edwarda Jancarza wróci Niels Kristian Iversen, który zimą zamienił gorzowską Stal na toruński Get Well. Kontekst tego meczu buduje się zatem samodzielnie. Smaczki z każdą chwilą zyskują na pikanterii i budują żużlowy klimat. Już u progu sezonu gwarantuje to potężną dawkę żużlowych emocji. W tym wszystkim najważniejszy jest jednak czysty i rasowy speedway. To on będzie pierwszorzędnym celem tego meczu. Na torze wszelkie dywagacje pójdą w zapomnienie. Liczyć się będzie walka i efektowne ściganie. Tor będzie okazją do weryfikacji umiejętności i potwierdzania sportowych celów obu drużyn.

Po obu stronach cele z pewnością są ambitne. Torunianie o minionym sezonie chcieliby jak najszybciej zapomnieć. W obliczu nienajlepszych wyników ligowych, klub walczył o przyszłość i podtrzymanie historycznego wyczynu, jakim jest grzanie miejsca w najwyższej klasie rozgrywkowej od momentu, w którym udało się do niej awansować. Tymczasem wszystko wisiało na włosku i każdy scenariusz wydawał się prawdopodobny. Żółto-niebiesko-biali ostatecznie obronili miejsce w elicie i w akompaniamencie kibicowskiego wsparcia mogli odetchnąć z ulgą. W nowy sezon wchodzą z czystą głową. Tego prawdopodobnie najbardziej potrzeba „Aniołom” – resetu i otworzenia nowego rozdziału. Tym bardziej, że oczekiwania na pewno się zaostrzyły, a morale wyżyłowały. Torunianie zrobią wszystko by przypomnieć o sobie czołówce i momentalnie wrócić na czołowe pozycje. Zadanie na pewno nie będzie łatwe. Rywale mają podobne cele. Siłę trzba będzie udowodnić na torze. Zaangażowanie i ambitna walka o każdy centymetr toru – tego będą oczekiwać kibice.

Gorzowianie kończyli miniony sezon w znacznie lepszych nastrojach niż torunianie, choć z pewnością mogli mówić o minimalnym niedosycie. Klub dysponował silnym składem na pozycjach seniorskich, a w międzyczasie coraz lepiej prezentowali się młodzieżowcy. Ekipa Stanisława Chomskiego kapitalnie rozpoczęła sezon i długo nikt nie mógł znaleźć recepty na jej pokonanie. Druga część rundy zasadniczej nie dostarczała już jednak masowych zwycięstw. Do tego doszło osłabienie kadrowe, spowodowane kontuzją Nielsa Kristiana Iversena. Mimo tego drużyna nadal prezentowała wysoki poziom i w play-off otarła się o finał. Dopiero ostatnie biegi rewanżu przed własną publicznością zadecydowały o tym, że gorzowianie ostatecznie pojechali o brąz. Finalnie medal udało im się zgarnąć i po raz drugi z rzędu zameldować na podium Drużynowych Mistrzostw Polski. Podtrzymanie tej passy będzie dla zespołu z północy województwa lubuskiego znacznie trudniejszym zadaniem, choć naturalnie możliwym do wykonania. Gorzowianie muszą poradzić sobie z odejściem wspomnianego już Iversena, a także Przemysława Pawlickiego i udowodnić, że nadal są w stanie bić się o wysokie pozycje. Już w najbliższą niedzielę nadarzy się pierwsza ku temu okazja. Torunian na pewno nie czeka łatwa przeprawa.

Przed sezonem 2018 w Grodzie Kopernika doszło do niemałej rewolucji kadrowej. Koncepcja budowania drużyny wskazuje, że skład należało solidnie odświeżyć i zbudować nowe fundamenty. Połączenie ich z elementami toruńskiej tradycji i korzeni ma przełożyć się na solidnie zbudowaną drużynę, która powalczy o coś więcej i zrekompensuje trudy minionego sezonu. Z drużyną pożegnali się Greg Hancock, Michael Jepsen Jensen, a także Adrian Miedziński. W ich miejsce pojawiły się starannie zaplanowane wzmocnienia. W ten sposób na horyzoncie wyrosła seria powrotów ligowych, bo w anielskich szeregach ponownie pojawili się Jason Doyle, Niels Kristian Iversen i Rune Holta. Cała trójka przed laty jeździła z aniołem na piersi, choć ich występy pozostawiały wiele do życzenia. W tej chwili każdy z nich jest na innym etapie swojej kariery. Ostatnie osiągnięcia pozwalają stawiać ich w roli liderów toruńskiej drużyny. „Doyley” podbudował swoją pozycję i wdrapał się na szczyt żużlowej hierarchii. Obecny Mistrz Świata ciągle czuje głód speedway’a na najwyższym poziomie. „PUK” od ostatniego sezonu w toruńskich barwach stał się jednym z najlepszych zawodników ligi. Popularny „Rysiu Holtański” jest chyba najbardziej nieobliczalnym zawodnikiem spośród sprowadzonych zimą rajderów. U Norwega z polskim paszportem kusił przede wszystkim bardzo dobry miniony sezon w barwach ekipy z Częstochowy. Cała trójka dysponuje bogatym doświadczeniem. Torunianie z pewnością znaleźli idealny moment na zakontraktowanie tych zawodników. Wydaje się, że każdy z nich potrzebował nowych bodźców. W seniorskim zestawieniu Get Well Toruń martwić mogą jednak pozostałe ogniwa. Paweł Przedpełski, mimo mianowania go kapitanem anielskiego teamu, na razie nie zachwyca formą w treningowyh jazdach. Chris Holder wciąż nie pojawił się w Toruniu, bo zmaga się z problemami wizowymi. Obaj są niezwykle potrzebni. Ich forma może być kluczowa, więc pozostaje wierzyć, że szybko uporają się z kłopotami. Niestety „Chrispy” potwierdził już, że w niedzielę nie dojedzie do Gorzowa. W rezerwie czeka Grzegorz Walasek, który od samego początku uczestniczy w przygotowaniach toruńskiej drużyny. Zeszłoroczne baraże były w jego wykonaniu naprawdę imponujące. Pozostaje wierzyć, że zawodnik podtrzymał formę. Nie należy jednak zapominać, że na pozycji rezerwowego czeka Jack Holder, który odjedzie swój pierwszy ligowy sezon w Polsce. W każdym momencie może wskoczyć do składu i być straszakiem na rywali. Już w zeszłym roku pokazał, że w trudnych momentach może być cennym wsparciem i wzmocnieniem toruńskiej drużyny. Z nieco większym optymizmem, niż jeszcze kilka miesięcy temu, spoglądamy też na toruńskich młodzieżowców. Daniel Kaczmarek ma wiele do udowodnienia sobie i kibicom. Zawodnik solidnie przepracował zimę. Widać zmiany w stylu jazdy. Nieco doświadczenia nałapał też Igor Kopeć-Sobczyński, który powinien notować zauważalny progres. Jeśli w tej ekipie wszystko zagra tak jak powinno, torunianie mogą być groźni, choć nie da się pominąć faktu, że od samego początku nie wszystko układa się po ich myśli. Być może na starcie ligowego sezonu wszystko będzie jak trzeba.

Mimo przetasowań kadrowych, także skład Cash Broker Stali Gorzów wydaje się ciekawie zbilansowany i zdolny do sprawiania niespodzianek. Gorzowian być może nie wymienia się w pierwszym szeregu drużyn, które mają walczyć o najwyższe lokaty w tym sezonie, ale papierowe dywagacje to jedno, a praktyka to zupełnie inna rzecz. Podopieczni Stanisława Chomskiego przede wszystkim praktyką będą udowadniać swoją wartość. W zespole pozostały solidne filary, które powinny decydować o sile Cash Broker Stali. Mowa o Bartoszu Zmarzliku, Martinie Vaculiku i Krzysztofie Kasprzaku. W niedzielnym meczu wszyscy pojadą jako prowadzący parę. Zmarzlik już od jakiegoś czasu jest najlepszym zawodnikiem PGE Ekstraligi i cały czas dba o żużlowy rozwój. Z pewnością nie jeden ośrodek może pozazdrościć tak skutecznego i trzymającego równy poziom wychowanka. „Vacul” najprawdopodobniej zadomowił się już w otoczeniu żółto-niebieskich barw. Po zeszłorocznych przenosinach do gorzowskiej drużyny i powrocie do cyklu Grand Prix, z pewnością będzie chciał ugruntowywać swoją pozycję w świecie speedway’a, a także windować ją coraz wyżej. Wśród gorzowskich liderów teoretycznie największy znak zapytania można postawić przy Kasprzaku. W ostatnich latach „KK” miewał lepsze i gorsze momenty na ligowym podwórku, niemniej głód jazdy na wysokim poziomie wciąż jest w nim obecny. Interesująco wygląda też uzupełnienie seniorskiego składu Cash Broker Stali Gorzów. Uwagę przyciąga przede wszystkim osoba Szymona Woźniaka. Aktualny Indywidualny Mistrz Polski zamienił dolnośląskie środowisko spartańskie na lubuskie środowisko stalowe. Teraz może liczyć na stałe miejsce w składzie i rozwijanie swoich umiejętności. Nie jest tajemnicą, że zawodnikowi sprzyja gorzowski owal, choć sam ostrożnie podchodzi do tego typu odważnych tez. Obok Woźniaka, w drugiej linii zamelduje się Linus Sundstroem. Ambitnemu Szwedowi po drodze z gorzowskim klubem. Nawet gdy na chwilę odszedł do Gdańska, momentalnie pojawił się z powrotem. Niejednokrotnie pokazywał drzemiący w nim potencjał. Perspektywa posiadania miejsca w składzie może wyzwolić w nim dodatkowe możliwości. Nie należy zapominać o gorzowskich juniorach, którzy rozwijają się w zawrotnym tempie. Liderem formacji młodzieżowej powinien być Rafał Karczmarz. Wespół z nim o punkty dla Cash Broker Stali zawalczy Alan Szczotka. Wydaje się, że każdy w tej drużynie ma swoje miejsce i wie jaką rolę pełni w zespole. Torunianom na pewno nie będzie łatwo przebić się przez zwarte gorzowskie szeregi, ale należy wznieść się na wyżyny możliwości i próbować. Każdy punkt może mieć kolosalne znaczenie.

W ostatnim czasie torunianom nie najlepiej wiodło się na Stadionie im. Edwarda Jancarza. Od 2010 roku „Aniołom” w przegrywanych meczach nie udawało się dobić do granicy 40 punktów. W niedzielę nie będzie mieć to jednak większego znaczenia, bo wszystko zacznie pisać się na nowo. To na pewno nie jest teren, który sprzyja podopiecznym Jacka Frątczaka, ale zawsze można przypomnieć sobie triumfy z lat 2008-2009, a także ostatnie zwycięstwo w Gorzowie z 2015 roku. Wówczas ojcami tego sukcesu byli m.in. Jason Doyle i Paweł Przedpełski. Powtórka z pewnością mile widziana. Poza tym niezwykle przydatne może okazać się doświadczenie Nielsa Kristiana Iversena. Przez ostatnie sezony posiadł on sporą wiedzę o gorzowskim owalu. Być może wespół z pozostałymi „Aniołami” będzie potrafił zrobić z niej użytek. Początek sezonu rządzi się swoimi prawami i o tym należy pamiętać. Wszystko jest możliwe, a mówienie o faworytach w tej chwili mija się z celem. Zabawa dopiero się zaczyna i sytuacja będzie się klarować na naszych oczach. Właśnie nadchodzi moment, w którym zawodnicy ruszą na ligowy poligon. Czas toczyć zacięte oraz emocjonujące boje w drodze po spełnienie ligowych celów i marzeń. Ściganie ma rozbudzić instynkty i rozpalić oczekiwania. Ruszamy z przytupem i liczymy na piękny sezon.

Awizowane składy

Get Well Toruń
1. Jason Doyle
2. Paweł Przedpełski
3. Niels Kristian Iversen
4. Chris Holder
5. Rune Holta
6. Daniel Kaczmarek
7. Igor Kopeć-Sobczyński

Cash Broker Stal Gorzów
9. Martin Vaculik
10. Linus Sundström
11. Krzysztof Kasprzak
12. Szymon Woźniak
13. Bartosz Zmarzlik
14. Alan Szczotka
15. Rafał Karczmarz

Początek spotkania: 19:00
Sędzia: Paweł Słupski
Komisarz toru: Jacek Woźniak

Autor: Karol Śliwiński