Aktualności

W obronie historii – zapowiedź barażu Zdunek Wybrzeże Gdańsk – Get Well Toruń

W niedzielę 8 października Get Well Toruń zmierzy się na wyjeździe ze Zdunek Wybrzeżem Gdańsk w rewanżowym meczu barażowym o prawo startu w PGE Ekstralidze 2018. Głosy mówiące, że barażowa rywalizacja nie dostarczy emocji i prawdopodobnie rozstrzygnie się już w pierwszym meczu okazały się być błędne. Wynik z Torunia powoduje, że sprawa w dalszym ciągu jest otwarta, a napięcie rośnie z każdą chwilą. Po obu stronach morale są wyżyłowane do granic możliwości. Każdy upatruje swojej szansy i chce po nią sięgnąć. Kto na koniec otworzy szampany? Początek spotkania o godzinie 15:30.

Gdy medale PGE Ekstraligi zostały rozdzielone i rozdane, zainteresowanie kibiców przeniosło się na mecze barażowe, które zadecydują o ostatecznej obsadzie poszczególnych lig w sezonie 2018. W tym roku wróciły one do łask i niosą naprawdę zaskakujące rozstrzygnięcia. Jeśli spojrzymy na baraż o prawo startu w PGE Ekstralidze, to bez trudu powinniśmy stwierdzić, że niczym nie ustępował on finałom najlepszej i najszybszej żużlowej ligi na świecie. Na torze obserwowaliśmy niezwykłą dramaturgię. Wynik zmieniał się w zastraszającym tempie. Wystarczy powiedzieć, że spotkanie na MotoArenie zaczęło się od trzech podwójnych zwycięstw gospodarzy. Po tych wynikach wielu kibiców coraz śmielej wysuwało tezę, że dla „Aniołów” to może być łatwa przeprawa. Problemy zaczęły się później, gdy w kwestiach torowych połapali się gdańszczanie. Jednocześnie z obozu toruńskiego zaczęły docierać sygnały, że żółto-niebiesko-biali mają problem z odpowiednim spasowaniem sprzętu. W efekcie to żużlowcy znad morza przejęli pałeczkę w środkowej fazie meczu i zbliżyli się do torunian na dystans zaledwie dwóch punktów. Miejscowi na kolejne biegowe zwycięstwo czekali do gonitwy dziesiątej. Mimo usilnych starań, w końcówce meczu nie udało im się przywrócić w miarę bezpiecznej przewagi. Od tamtego czasu obie drużyny rywalizowały na zasadzie „cios za cios”. Gdy biegowo wygrywali jedni, drudzy za chwilę odpowiadali tym samym. Na uwagę zasługuje atmosfera, o którą zadbali kibice zasiadający na MotoArenie. Momentami bywało gorąco, ale frekwencja robiła wrażenie. Kibice dali jasny wyraz temu, że baraże nie są meczem drugiej kategorii. Przecież to w nich rozstrzygają się kwestie decydujące o przyszłości poszczególnych klubów. Każdy kto tego dnia zjawił się przy Pera Jonssona, w zamian obejrzał świetny żużlowy spektakl.

Ostatecznie skończyło się na skromnym, czteropunktowym zwycięstwie Get Well Toruń. „Anioły” na pewno nie mogą być zadowolone z tego wyniku. Nie udało im się zrealizować planu, który sobie założyli. O ile w pierwszych biegach wyglądali na świetnie spasowanych, to z czasem wyraźnie się pogubili. Poza tym było widać, że torunianom brakuje prędkości. Najlepiej prezentował się Grzegorz Walasek. Kroku starał mu się dotrzymać Michael Jepsen Jensen. W fazie zasadniczej nie przegrali parowo biegu. Jednak w bardzo ważnym wyścigu piętnastym także im nie udało się powstrzymać rywali i zanotowali podwójną porażkę. Pozostali seniorzy zmagali się ze strasznymi wahaniami formy, przeplatając lepsze biegi z gorszymi. Więcej można było spodziewać się także po toruńskich młodzieżowcach.

Z kolei gdańszczanie mogą czuć się usatysfakcjonowani wynikiem osiągniętym na MotoArenie. Mirosław Kowalik mówił nieśmiało, że interesuje go 39-40 punktów, a tymczasem jego drużyna niemalże triumfowała w Grodzie Kopernika. Pomeczowa radość gdańszczan była zatem uzasadniona. Do tak dobrego wyniku drużynę znad morza poprowadzili Troy Batchelor i Kacper Gomólski, którzy najwyraźniej przypomnieli sobie najlepsze czasy z okresu występów w najwyższej klasie rozgrywkowej. Swoje dorzucił też duet Duńczyków. Bardzo trafne i pozwalające gonić wynik okazały się zastępstwa za Huberta Łęgowika, którego wycofano już po pierwszym biegu. Cichym bohaterem Wybrzeża został jednak Dominik Kossakowski. Młodzieżowiec punktował w każdym biegu. Za swoimi plecami przywoził nie tylko toruńskich juniorów, ale też Pawła Przedpełskiego, czy Jacka Holdera. Potwierdziło się zatem, że niemający nic do stracenia gdańszczanie mogą okazać się solidnym straszakiem na toruński zespół, ze wszystkich sił starający się pozostać w PGE Ekstralidze.

Warto odnotować, że składy awizowane na niedzielny mecz nie różnią się w stosunku do pierwszego starcia na MotoArenie, zarówno pod względem personalnym, jak i rozstawienia par. Jeśli torunianie chcą myśleć o końcowym sukcesie, to muszą liczyć na lepszą postawę braci Holderów i Pawła Przedpełskiego. Toruńscy kibice wiążą z całą trójką spore nadzieje w kontekście przyszłego sezonu. Ostatnio drużynie przewodzili jednak Walasek i Jensen. Nie da się więc ukryć, że tym samym zagwarantowali sporą zagwostkę sztabowi szkoleniowemu. Wydaje się, że ten mecz może mieć duże znaczenie w kontekście angażu na przyszły sezon. W tej chwili chyba nikt nie może czuć się pewniakiem, ani zawodnikiem na wylocie. Wydaje się, że wszystko jest możliwe, tym bardziej, że niepewna jest ligowa przyszłość toruńskiej drużyny. Z kolei gdańszczanie z pewnością będą trzymali kciuki za równie dobry występ Batchelora i Gomólskiego. Można oczekiwać, że na własnym torze solidniej punktować mogą też Duńczycy – Mikkel Bech i Anders Thomsen. Żużlowcy znad morza pokazali na MotoArenie wielkie zgranie, świetną komunikatywność i silną odporność psychiczną. Nie zrazili się pierwszymi biegami i z wielkim zaangażowaniem walczyli do samego końca. W tej chwili na pewno nie wolno ich lekceważyć.

Pewnego rodzaju straszakiem, ale też pozytywnym bodźcem dla torunian, mogą być wyniki, które notowali w Gdańsku. Na przestrzeni lat wygrywali na Stadionie im. Zbigniewa Podleckiego sześciokrotnie. Warto dodać, że w pięciu ostatnich meczach, które odjechali nad morzem, przegrali tylko raz – w 2014 roku – ale w takim stosunku, który w tej chwili gwarantowałby utrzymanie w PGE Ekstralidze. Już nie raz w tym sezonie przekonaliśmy się jednak, że liczby nie jadą. Okazywało się, że wielokrotnie można było schować je głęboko do szuflady, bo rzeczywistość pisała inne scenariusze. Warto też pamiętać, że torunianom niezbyt dobrze szło w sparingach rozgrywanych w Gdańsku. Mecze kontrolne to jednak zupełnie inna sprawa. Jedno jest pewne. W niedzielę, niezależnie od wyników z przeszłości, dla torunian liczyć się będzie teraźniejszość i misja, którą ta przed nimi stawia. Nic innego nie będzie miało znaczenia. Pełna koncentracja musi przypaść na rewanżowy mecz barażowy. Od niego będzie zależeć przyszłość toruńskiego klubu.

Wynik pierwszego meczu barażowego w Toruniu powoduje, że pomimo rozdania medali w PGE Ekstralidze, żużlowe emocje ligowe w żadnym stopniu nie zostały przygaszone. Wręcz przeciwnie. To właśnie tym meczem żyje w tej chwili cała żużlowa Polska. Od niego wiele będzie zależało. Napięcie i stan pozytywnego rozemocjonowania już dawno wykroczyły poza Toruń i Gdańsk. Kibice zastanawiają się czy „Anioły” zdołają obronić swoją historię i po raz kolejny utrzymają się w najwyższej klasie rozgrywkowej, czy może zanotują pierwszy w dziejach klubu spadek na zaplecze. Przewija się pytanie na co będzie stać gdańszczan, czy skorzystają z wypracowanej przez siebie szansy i czy okażą się katem dla toruńskiej ekstraligi. Wszyscy czekają na ten mecz i zacierają ręce. Żużlowa przyszłość Torunia wisi na włosku. Przed gdańszczanami rysuje się spełnienie marzeń. Teraz presja i nerwy są po stronie Torunia. Na MotoArenie to gdańszczanie cieszyli się z wyniku. Czy teraz role się odwrócą? Kto w sezonie 2018 pojedzie w PGE Ekstralidze? Odpowiedź poznamy już w niedzielę!

Awizowane składy

Get Well Toruń
1. Paweł Przedpełski
2. Jack Holder
3. Michael Jepsen Jensen
4. Grzegorz Walasek
5. Chris Holder
6.
7. Igor Kopeć-Sobczyński

Zdunek Wybrzeże Gdańsk
9. Troy Batchelor
10. Hubert Łęgowik
11. Mikkel Bech
12. Anders Thomsen
13. Kacper Gomólski
14.
15. Dominik Kossakowski

Początek spotkania: 15:30
Sędzia: Wojciech Grodzki
Komisarz toru: Krzysztof Okupski

Autor: Karol Śliwiński