W piątek i sobotę na Motoarenie odbędą się dwa ostatnie tegoroczne turnieje Grand Prix. Przedstawiamy krótkie sylwetki wszystkich uczestników tych zawodów.

Bartosz Zmarzlik

Sylwetki żadnego ze startujących w toruńskich rundach Grand Prix zawodników właściwie nie trzeba przedstawiać kibicom sportu żużlowego. Zwłaszcza Bartosz Zmarzlik, po dwóch z rzędu tytułach Indywidualnego Mistrza Świata, jest osobą szeroko rozpoznawalną. F-16 wygrał przed rokiem na Motoarenie pieczętując swój drugi złoty medal IMŚ. 26-letni gorzowianin zdobył w światowym speedwayu już wszystko, ale nadal jest głodny kolejnych sukcesów. Jako jeden z nielicznych obecnie żużlowców, Zmarzlik jest wierny swoim klubom w Polsce i Szwecji. Obecnie w klasyfikacji generalnej cyklu Grand Prix Polak traci jeden punkt do liderującego Artioma Łaguty i to właśnie między tymi dwoma, najlepszymi w tym sezonie żużlowcami na świecie, rozegra się walka o Indywidualne Mistrzostwo Świata. Jeśli Zmarzlik po raz trzeci z rzędu sięgnie po złoty medal, uczyni to jako pierwszy zawodnik w erze Grand Prix i jako drugi w całej historii tej rywalizacji po Ivanie Maugerze, który wygrywał jednodniowe finały IMŚ w latach 1968-1970.

Tai Woffinden

Tai Woffinden ma już na koncie trzy tytuły Indywidualnego Mistrza Świata zdobyte oczywiście w erze Grand Prix. Żużlowiec urodził się w angielskim Scunthorpe, ale szybko wyemigrował do Australii, którą uważa za swoją ojczyznę. Na arenie międzynarodowej reprezentuje jednak Wielką Brytanię. Co ciekawe, od kilku lat nie startuje w macierzystej lidze skupiając się na jeździe w Polsce, czasami w Szwecji i regularnie w Grand Prix. Woffinden zdobył łącznie siedem medali IMŚ, w tym wspomniane trzy złote, trzy srebrne i jeden brązowy. W swojej karierze wygrał jedenaście turniejów, ale ostatni raz sztuki tej dokonał na Motoarenie 6 października 2018 roku, czyli już prawie trzy lata temu. W minionym sezonie pierwszą toruńską rundę Grand Prix zakończył na trzecim miejscu. Obecnie Woffinden walczy już o spokojne utrzymanie w cyklu na kolejny sezon, gdyż do trzeciego Emila Sajfutdinowa traci przed dwoma turniejami w Toruniu aż 25 punktów.

Fredrik Lindgren

Po zakończeniu swoich bogatych karier przez Tony’ego Rickardssona i Andreasa Jonssona, to Fredrik Lindgren jest obecnie jedynym szwedzkim żużlowcem zaliczanym do czołówki światowej i skutecznie rywalizuje o medale w Grand Prix. Ma na swoim koncie dwa brązowe krążki, a w obecnym sezonie walczy o trzeci taki medal z Emilem Sajfutdinowem. Obecnie Szwed traci do Rosjanina tylko dwa punkty, więc wszystko jest jeszcze otwarte. W swojej karierze Lindgren wygrał pięć turniejów Grand Prix, w tym dwukrotnie w Polsce, ale na Motoarenie nigdy nie stanął nawet na podium. 36-letni szwedzki żużlowiec często zmienia kluby ligowe w swojej ojczyźnie i w Polsce, a ponadto ostatnio w rozgrywkach drużynowych nie spisuje się na miarę swoich ogromnych możliwości. W Grand Prix jednak jest groźny absolutnie dla każdego. Lindgren należy do ekskluzywnego “Klubu 100” mając na koncie co najmniej sto startów w pojedynczych turniejach Grand Prix.

Maciej Janowski

Lista sukcesów Macieja Janowskiego na arenie krajowej we wszelkiego rodzaju rozgrywkach indywidualnych, drużynowych i parowych jest równie długa jak analogiczne zestawienie jego osiągnięć drużynowych w rywalizacji międzynarodowej i zagranicznej. Wychowankowi Sparty Wrocław brakuje jednak medali w walce o Indywidualne Mistrzostwo Świata. Janowski trzykrotnie w czterech ostatnich sezonach był czwarty. Obecnie zajmuje szóste miejsce i musi bronić swojej pozycji gwarantującej udział w cyklu Grand Prix w przyszłym sezonie. Warto zauważyć, że Janowski wygrał pierwszy turniej tegorocznej rywalizacji o IMŚ w Pradze, potem był jeszcze dwukrotnie drugi i prowadził w klasyfikacji generalnej z dorobkiem 56 punktów na 60 możliwych w trzech imprezach. W kolejnych sześciu turniejach Janowski zdobył jednak łącznie zaledwie 39 punktów i marzenia o medalu musi odłożyć co najmniej o rok. Zawodnik nigdy nie wygrał zawodów GP na Motoarenie, ale trzy razy stawał na podium, w tym dwukrotnie w zeszłym sezonie.

Leon Madsen

Mieszkający na stałe w Polsce Duńczyk Leon Madsen zaliczył jak dotychczas jeden znakomity sezon w Grand Prix. W 2019 roku wygrał trzy turnieje, w tym ten na Motoarenie kończący sezon z dużym kompletem 21 punktów, dwukrotnie był drugi i dwa razy trzeci, co dało mu w sumie wicemistrzostwo świata za Bartoszem Zmarzlikiem. Wówczas rywalizacja o tytuł trwała do toruńskich zawodów, ale rozstrzygnęła się w momencie, gdy Polak awansował do półfinałów. Obecnie Madsen nie błyszczy specjalnie w Grand Prix i zajmuje siódme miejsce w klasyfikacji generalnej. Duńczyk ma tylko matematyczne, niemal zerowe szanse na medal, ale jego główny zmartwieniem jest walka o miejsce w szóstce, które gwarantuje utrzymanie w cyklu na kolejny sezon. Madsen uwielbia tor na Motoarenie i choć traci do szóstego Macieja Janowskiego aż trzynaście punktów, to właśnie w Toruniu w dwóch turniejach jest zdolny odrobić tę stratę.

Jason Doyle

“Nigdy się nie poddawaj” i “Nigdy nie jest za późno na spełnianie marzeń” – Jason Doyle jest idealnym przykładem na słuszność tych dwóch sentencji. Australijczyk bardzo późno, bo dopiero w wieku rocznikowo 30 lat zadebiutował w polskiej Speedway Ekstralidze i w cyklu Grand Prix. W ligach jeździ znakomicie, ale najciekawsza jest historia ze zdobytym przez niego tytułem Indywidualnego Mistrza Świata. Doyle w sezonie 2016 był w rewelacyjnej formie. Wygrał aż cztery z dziewięciu turniejów zaliczając jeszcze dwa drugie miejsca i pewnie zmierzał po upragniony tytuł. Niestety, na Motoarenie zanotował groźny upadek i nie zdobył punktu w toruńskiej i australijskiej rundzie tracąc nawet medal. W następnym sezonie Doyle nie był aż tak błyskotliwy w Grand Prix, ale jeździł bardzo równo. Złoty medal przypieczętował wygrywając rundę w swojej ojczyźnie w Melbourne. Obecnie Doyle zajmuje dziewiąte miejsce w klasyfikacji generalnej GP i ma niewielkie szanse na awans do czołowej szóstki.

Artiom Łaguta

Spośród dziewięciu dotychczas rozegranych w sezonie 2021 turniejów Grand Prix, po cztery wygrali Bartosz Zmarzlik i Artiom Łaguta. Polak i Rosjanin nie mają sobie równych i to między nimi rozegra się rywalizacja o złoty medal IMŚ. Nie ma najmniejszego sensu snuć matematycznych teorii i wyliczeń na temat szans pozostałych żużlowców na złoto i srebro w obecnym sezonie. Łaguta i Zmarzlik wygrywają od drugich zawodów w Pradze. Rosjanin tylko raz nie pojechał w finale, a Polak – dwukrotnie. Obecnie Łaguta ma jeden punkt przewagi nad Zmarzlikiem, więc rywalizacja o IMŚ zapowiada się niezwykle ekscytująco. Dla Łaguty jest to zdecydowanie najlepszy sezon w karierze. Dotychczas cztery razy stawał na podium i wygrał tylko raz, a w samym sezonie 2021 Rosjanin siedmiokrotnie był w trójce najlepszych. Widać, że zmiana otoczenia w lidze polskiej przyniosła mu oczekiwany skok wyników. Atutami Łaguty są przede wszystkim znakomity, bardzo szybki motocykl i nieprzeciętne umiejętności techniczne, bo przecież sprzęt sam nie pojedzie.

Emil Sajfutdinow

Emil Sajfutdinow to żużlowiec, który znakomicie spisuje się we wszystkich ligach i turniejach, w których wystartuje, ale w rywalizacji indywidualnej ciągle czegoś mu brakuje. W Grand Prix zadebiutował już w sezonie 2009, wygrał trzy turnieje i zdobył brązowy medal. Sukces ten powtórzył dziesięć lat później. Łącznie w swojej karierze Sajfutdinow wygrał siedem pojedynczych imprez cyklu. Nigdy nie wygrał zawodów na Motoarenie, ale zajmował już trzecie i drugie miejsca. W obecnie trwającym sezonie Rosjanin był zawsze w półfinale, pięciokrotnie w finałach i dwa trzy razy na podium, ale bez zwycięstwa. Najwyższe – drugie miejsce zajął w inauguracyjnym turnieju w Pradze i już było wiadomo, że Sajfutdinow włączy się w walkę o medale. W klasyfikacji generalnej zajmuje trzecie miejsce bez realnych szans na walkę ze Zmarzlikiem i Łagutą. Musi jednak bronić się przed Lindgrenem, który ma do niego tylko dwa punkty straty. Na Motoarenie zapowiada się więc walka o złoto i brąz IMŚ.

Martin Vaculik

Martina Vaculika można nazwać największym pechowcem tegorocznej rywalizacji o Indywidualne Mistrzostwo Świata. Jedyny słowacki żużlowiec w czołówce światowej udanie rozpoczął starty w cyklu, ale później spuścił nieco z tonu. Co gorsza, doznał kontuzji, która wykluczyła go z jazdy na dłuższy czas i Słowak nie pojechał w drugich zawodach w Målilli oraz w Togliatti. Wrócił już na tor, ale w klasyfikacji generalnej zajmuje dopiero dwunaste miejsce i nie ma nawet matematycznych szans na lokatę w najlepszej szóstce gwarantujące pozostanie w cyklu na przyszły rok. Urodzony w Żarnovicy Vaculik należy do bardzo niewielkiego grona żużlowców, którzy wygrali swój inauguracyjny turniej Grand Prix. Słowak sztuki tej dokonał w Gorzowie w 2012 roku, kiedy to pojechał w miejsce kontuzjowanego Jarosława Hampela. Od tego czasu zdołał odnieść jeszcze dwa zwycięstwa: w Krško i ponownie na domowym torze Bartosza Zmarzlika. Jego największym indywidualnym sukcesem jest tytuł Indywidualnego Mistrza Europy.