Aktualności

Anielskie polowanie na kąśliwe „Myszy” – zapowiedź meczu Get Well Toruń – Ekantor.pl Falubaz Zielona Góra

W niedzielę 18 czerwca Get Well Toruń zmierzy się na MotoArenie z Ekantor.pl Falubazem Zielona Góra w meczu IX kolejki PGE Ekstraligi. Torunianie muszą mieć się na baczności, bo potrzebują punktów, ale na drodze do ich wywalczenia stanie będąca na fali wznoszącej drużyna z Winnego Grodu. Kto okaże się lepszy? Początek rywalizacji o godzinie 19:00.

W minioną niedzielę „Anioły” zakończyły maraton trzech meczów wyjazdowych z rzędu. Ich bilans nie okazał się jednak szczególnie korzystny. Co prawda Get Well Toruń wykorzystał niesprzyjającą gospodarzom aurę i wygrał ważne spotkanie w Grudziądzu, które może mieć niebagatelne znaczenie w kontekście walki o utrzymanie ligowego bytu, ale na torach w Częstochowie i Gorzowie poniósł dotkliwe porażki. Biorąc pod uwagę końcowe wyniki (38:52 oraz 35:55) można pokusić się o stwierdzenie, że drużyna wypadła w tych dwóch spotkaniach stosunkowo słabo. W przeszłości przecież dość dobrze radziła sobie pod Jasną Górą, a w zeszłotygodniowym meczu na Stadionie im. Edwarda Jancarza jeszcze po dziewiątym biegu traciła do rywala zaledwie cztery „oczka”. W obu przypadkach nienajlepsze w wykonaniu „Aniołów” były jednak końcówki meczów, co pozwalało rywalom zbudować solidną przewagę. W związku z tym „Anioły” z bilansem dwóch zwycięstw i sześciu porażek plasują się na przedostatnim miejscu ligowej tabeli. Na pewno jest to spore zaskoczenie, ale wydaje się iż nadarza się okazja, aby nadrobić trochę dystansu. Przed torunianami kolejne wyzwanie w postaci dwóch spotkań z rzędu na MotoArenie, odbywanych tydzień po tygodniu. Łatwo na pewno nie będzie, bo rywalami będą pretendenci do medali DMP. Na początek na MotoArenę zawita Ekantor.pl Falubaz Zielona Góra. W przypadku rywalizacji z tym zespołem na pewno trzeba będzie zachować koncentrację do samego końca i zrobić wszystko, by nie opaść z sił pod koniec. Zielonogórzanie bowiem zwłaszcza w końcówce potrafią wymierzać zabójcze ciosy.

Zielonogórzanie to brązowi medaliści z ubiegłego sezonu. Szansy na finał pozbawili ich torunianie. W tym roku apetyty w Winnym Grodzie na pewno są większe. Ekantor.pl Falubaz Zielona Góra długo musiał jednak czekać zanim w pełni złapał rytm meczowy. Dwa pierwsze mecze odjechał bowiem pod koniec kwietnia, ale na kolejną porcję ligowych starć musiał czekać niemal miesiąc. Wszystkiemu winna pogoda. Nie da się też ukryć, że zielonogórskie środowisko żużlowe po dwóch pierwszych spotkaniach mogło czuć się naprawdę mocno zdezorientowane co do faktycznej formy zawodników. Najpierw bowiem zielonogórzanie wysoko pokonali torunian, po czym dostali tęgie lanie w Lesznie, nie dobijając tam nawet do granicy trzydziestu punktów. Patrząc przez pryzmat czasu można odnieść wrażenie, że kubeł zimnej wody podziałał na podopiecznych Marka Cieślaka niezwykle orzeźwiająco. Nabrali niezwykłego rozpędu i weszli na ścieżkę, na której nie potknęli się jeszcze o żadnego rywala. Na własnym torze pokonali częstochowian i wrocławian, a poza tym wywieźli bardzo cenny remis z Gorzowa. Natomiast przed tygodniem triumfowali w Grudziądzu. Warto zaznaczyć, że trzy spośród wymienionych meczów rozstrzygali w samej końcówce. Musieli gonić rywala i to się udawało. Zielonogórzan nie można więc lekceważyć, bo motywowani przez Marka Cieślaka walczą do samego końca. Obecnie plasują się na trzecim miejscu w tabeli, tuż za gorzowianami i wrocławianami. Rodzi się pytanie, czy Get Well Toruń będzie w stanie przerwać dobrą serię żużlowców spod znaku „Myszki Miki”.

Torunianie tak naprawdę nie mają innego wyjścia, bo kolejna porażka na własnym torze może mieć poważne konsekwencje. Poza tym postawi drużynę w horrendalnie trudnym położeniu. Nie da się ukryć, że mecze przed własną publicznością są niezwykle ważne. Torunianom nie do końca było po drodze z warunkami atmosferycznymi, ale gdyby wygrali starcia z gorzowianami i leszczynianami (notując w tym czasie wszystkie dotychczasowe porażki wyjazdowe) to teraz broniliby miejsca w czołowej czwórce. W obecnej sytuacji trzeba się jednak skupić na obronie miejsca w najwyższej klasie rozgrywkowej. Manager Jacek Gajewski w awizowanym składzie nie dokonał żadnych zmian personalnych w stosunku do zeszłotygodniowego meczu w Gorzowie. Wrócił jedynie do dawnego ustawienia i ponownie desygnował Grega Hancocka do pary z młodzieżowcem, a Adriana Miedzińskiego przywrócił jako prowadzącego parę z Pawłem Przedpełskim. Wygląda zatem, że teraz przyszedł czas dla „Pawełka”, aby ten pokazał swoją wartość dla zespołu i udowodnił, że wyciągnął wnioski z nieudanej pierwszej części sezonu. Nie jest tajemnicą, że ostatnio zmienił tunera. Chociaż na „Jancarzu” „szału jeszcze nie było”, to na pewno zapaliło się światełko w tunelu. Warto dodać, że nie tylko Przedpełski szuka nowych jednostek napędowych. Nowe rozwiązania testują też Hancock i Chris Holder. O ile Amerykanin chyba znalazł już to czego szuka, o tyle Australijczyk wciąż ma przed sobą wiele pracy. Wydawało się, że po dobrym meczu w Grudziądzu i po obiecującym wyniku w Grand Prix Czech w Pradze wraca na dobre tory, ale zeszłotygodniowy mecz w Gorzowie nieco zadał temu kłam. Nie da się ukryć, że problemem torunian jest brak liderów. Sam Hancock, który jest czwartym najskuteczniejszym zawodnikiem ligi nie wystarcza. Później jednak próżno szukać w klasyfikacji torunian. Trio Holder, Miedziński, Jensen plasuje się dopiero pod koniec trzeciej dziesiątki. Problemem jest też formacja młodzieżowa, której punktów momentami nieco brakuje. Można jedynie liczyć, że dobre wyniki podopiecznych Roberta Kościechy w DMPJ zaprocentują w rozgrywkach PGE Ekstraligi.

Zupełnie odmienna sytuacja panuje w drużynie z Winnego Grodu. Tak naprawdę zimą nie poczyniono w niej wielkich zmian. Wydawała się gotowa do rywalizacji. Potrzebowała jedynie czasu, żeby się „dotrzeć”. Zespół prowadzony przez Marka Cieślaka może liczyć na czterech silnych liderów. To oni decydują o sile drużyny. Cała czwórka mieści się w czołowej dwudziestce klasyfikacji najskuteczniejszych zawodników PGE Ekstraligi, z czego dwóch znajduje się w pierwszej dziesiątce. Bezwzględnym liderem jest Jason Doyle. Australijczyk po raz kolejny udowadnia, że ma niezwykle silny charakter i praktycznie jest nie do złamania. Znowu powrócił do rywalizacji po dość poważnej kontuzji, a mimo tego w dalszym ciągu nie wypada z czołówki. Silnym punktem jest też Piotr Protasiewicz, który mimo 42 lat na karku nadal jeździ z wielkim zaangażowaniem, odwagą i fantazją. Nie boi się zaatakować, co zwykle jest bardzo przyjemne dla oka. Nie można też zapominać o powracającym do wielkiej formy Jarosławie Hampelu. „Mały” odpłaca się za okazane mu zaufanie i w ostatnim czasie bryluje w meczach ligi polskiej i szwedzkiej. Poza tym tworzy on dość mocny duet z Patrykiem Dudkiem. Co prawda ostatnie wyniki „Duzersa” nie są aż tak imponujące, ale nie zmienia to faktu, że zawodnik w każdej chwili może zaskoczyć. Uzupełnieniem seniorskiego składu w talii Marka Cieślaka będzie Jacob Thorssell. Niespełna 24-letni Szwed dołączył w tym roku do drużyny i w oczach trenera uchodzi za wielki talent. Udowadniał to w przedsezonowych sparingach, a w jedynym jak na razie ligowym meczu wywalczył osiem punktów i trzy bonusy. W niedzielę zadebiutuje więc w meczu wyjazdowym. Szwed zastąpi w składzie Andrieja Karpowa, dla którego ten sezon nie jest tak udany jak poprzedni. Poza tym zmiana wydaje się podyktowana faktem, że Ukrainiec w zeszłym roku notował słabe wyniki podczas meczów ligowych na MotoArenie. Zagadką Ekantor.pl Falubazu Zielona Góra pozostaje formacja młodzieżowa. Po przejściu w wiek seniora Krystiana Pieszczka na pewno nie jest ona już tak silna jak przed rokiem. Wobec kontuzji Sebastiana Niedźwiedzia przewodzi jej Alex Zgardziński. Zawodnik dysponuje już sporym doświadczeniem i potrafi zaskoczyć. Wymaga się jednak od niego chyba nieco więcej. Na pozycji drugiego młodzieżowca szansę w ostatnim czasie dostawał Mateusz Tonder. Zawodnik obiecująco wypadł przed tygodniem w Grudziądzu, więc można spodziewać się, że zawita także na MotoArenę. Jak zatem za tle tak zestrojonych zielonogórskich ogniw wypadnie Get Well Toruń?

Nie da się ukryć, że w obecnej formie torunianie nie są murowanym faworytem do zwycięstwa niedzielnego meczu. Zielonogórzanie, którzy w żużlowym środowisku określani są jako „Myszy” na pewno mogą pochwalić się ostrymi zębami, które potrafią w najmniej spodziewanej chwili mocno ukąsić rywala. „Aniołom” nie pozostaje nic innego jak zaczaić się i przeprowadzić skuteczne polowanie na zespół prowadzony przez Marka Cieślaka. Wydaje się, że limit porażek na MotoArenie został wyczerpany. Czas zacząć wygrywać i udowadniać, że tor przy ulicy Pera Jonssona faktycznie może być atutem. Nie będzie to jednak łatwe. Zielonogórzanie na pewno mają swoje atuty i nie będą chcieli przerwać serii meczów bez porażki. Dodatkowo warto zaznaczyć, że zawsze dobrze czuli się na MotoArenie. W przeszłości wygrywali tu trzykrotnie, a nawet jak przegrywali to niewielką różnicą punktów – najwyżej dwunastoma. Torunianie mają jednak o co walczyć. Tę wolę walki w drodze po zwycięstwo na pewno będą chcieli ujrzeć kibice. Oczywiście stawką meczu jest też punkt bonusowy. Wydaje się jednak, że osiemnastopunktowa strata do zielonogórzan po pierwszym meczu jest praktycznie niemożliwa do odrobienia. Nie mniej jednak trzymamy kciuki za świetne widowisko!

Awizowane składy

Ekantor.pl Falubaz Zielona Góra
1. Patryk Dudek
2. Jarosław Hampel
3. Jason Doyle
4. Jacob Thorssell
5. Piotr Protasiewicz
6. Alex Zgardziński

Get Well Toruń
9. Chris Holder
10. Michael Jepsen Jensen
11. Adrian Miedziński
12. Paweł Przedpełski
13. Greg Hancock
14. Daniel Kaczmarek

Początek spotkania: 19:00
Sędzia: Artur Kuśmierz
Komisarz toru: Jacek Woźniak

Autor: Karol Śliwiński