Aktualności

Norbert Kościuch: Czas na PGE Ekstraligę (wywiad)

Prawie 20 lat kariery żużlowej, zapoczątkowanej w Lesznie. Sześć klubów, z czego cztery pierwszoligowe. Teraz Norbert Kościuch znów wystartuje w najlepszej żużlowej lidze świata. W sezonie 2019 bronić będzie barw GET WELL Toruń, a w rozmowie dla speedwayekstraliga.pl opowiedział o powrocie do PGE Ekstraligi, o zmianach, które poczynił w ciągu ostatnich 3 lat, a także spotkaniu z FOGO Unią Leszno.

speedwayekstraliga.pl: Wracasz do najwyższej klasy rozgrywkowej po kilkudziesięciu latach (dokładnie trzynastu, dop. red.). Brakowało ci rywalizacji o mistrzostwo Polski?

Norbert Kościuch: Oczywiście (śmiech). Ja nie skupiam się na liczeniu. Tak samo jak nigdy nie wiem, jaką mam średnią na koniec. Nie patrzę na to. Czuję po sobie, czy jest dobrze, czy jest źle. Również nie zwracam uwagi na to, ile minęło lat. Na pewno długo i to jest fakt, ale wreszcie jest moja upragniona PGE Ekstraliga i teraz robię wszystko, aby się spełnić.

Długo zastanawiałeś się nad propozycją GET WELL Toruń i ogólnie nad powrotem do najlepszej żużlowej ligi świata?

Nie zastanawiałem się ani sekundy. Szczerze mówiąc, to 2-3 lata temu były zakusy, aby startować. Miał być też awans z Orłem Łódź, ale niestety nie udało się, pech nas prześladował. Zawsze coś stawało na przeszkodzie, a to słaby sezon, kontuzja barku w Anglii, sprzęt był nie taki, i gdzieś się w czasie to odwlekało. Od trzech lat, kiedy przewróciłem wszystko do góry nogami oraz zacząłem budować „klocki” na nowo, to zaczęło wychodzić i było stabilnie. Pierwszy rok w Pile przejechałem dobrze. Kolejnym moim celem było utrzymanie tego, a ja następny sezon przejechałem jeszcze lepiej. Potem przeniosłem się do Łodzi i tu zadaniem było utrzymać średnią. Nie jest łatwo wejść na wyższy poziom, ale uważam że trudniej go utrzymać. Zawsze miałem zawahania formy, ale od trzech sezonów jeżdżę równo. Do tego dążyłem i udało mi się to osiągnąć. Przez to nabrałem pewności siebie. Teraz czas na PGE Ekstraligę.

W tym trzyletnim projekcie pomagały jazdy, np. w Indywidualnych Mistrzostwach Polski, które odbywały się na torach drużyn PGE Ekstraligi?

Myślę, że tak. To uświadomiło mnie wewnętrznie, że jestem stanie sobie poradzić. Nie było jakiegoś dużego „wow”, ale nie było też wielkiej tragedii. Trzeba także wspomnieć, że na torach PGE Ekstraligi rzadko jeżdżę i nie ma co tego ukrywać. Wiadomo, że człowiek startujący na torach pierwszoligowych ma opanowaną sytuację, a na niektórych jeździ nawet na pamięć. Na tych, które są szczebel wyżej, były tylko okazjonalne występy, jak właśnie podczas IMP. Miałem finał w Gorzowie (2017 rok, przyp. red.), gdzie ostatni raz jeździłem tam pięć lat wcześniej. To są te znaczące różnice, bo niektórzy jeżdżą na tym stadionie codziennie. Oczywiście nie jest to żadne wytłumaczenie dla mnie, ale starałem się po prostu wykonać swoją pracę najlepiej. Myślę, że najgorzej nie było. Wiadomo, że jest nad czym pracować.

Poprzednim twoim klubem w PGE Ekstralidze była FOGO Unia Leszno (lata 2000 – 2006, przyp. red.), z którą GET WELL Toruń spotka się już w 2 rundzie. To spotkanie będzie dla ciebie czymś wyjątkowym?

Ciężko powiedzieć. Nie wiem, jak mój organizm do tego podejdzie. Łatwiej będzie mi powiedzieć po, niż przed, bo to będzie pierwsza taka sytuacja w moim życiu. Mam nadzieję, że jakoś bardzo źle nie
będzie. Nie jestem już najmłodszy, parę lat już jeżdżę, także większego problemu nie powinno mi to sprawić. Jednak jak to będzie wszystko do końca wyglądało, to nie mam pojęcia.

Za tobą już pierwsze pokazowe jazdy na MotoArenie, ale prawdziwe treningi ruszą w marcu. Masz w sobie taki głód jazdy, że chciałbyś już teraz wsiąść na motor?

Nie ukrywam, że po tych pokazowych jazdach ten głód nie został zaspokojony tylko wzmógł się. Fakt jest taki, że jeżeli nie jeździ się dłuższy okres i nagle się wsiada, to można by było jeździć i jeździć. Do startu ligi jednak jest jeszcze sporo czasu, więc myślę, że z początkiem marca, jak zaczniemy, to wszystkim na spokojnie wystarczy. Teraz nie ma to sensu. Nawet temperatury nie są takie, jakie być powinny, ale już jest co raz cieplej, więc myślę, że potem nie powinno nic stać na przeszkodzie.

Robiłeś może wcześniej notatki dotyczące MotoAreny i tego, jak tam się ścigać?

Notatki każdy prowadzi, to jest nieuniknione. Zawodnicy notują pewne tematy. Szczerze powiedziawszy, jest to może jakiś odnośnik, ale ja zauważyłem, że nie jest tak, że co roku pasuje to samo. Rok w rok sprzęt się delikatnie zmienia, zawsze tunerzy wprowadzają jakieś drobne poprawki. My też coś zawsze w garażu próbujemy udoskonalić i to gdzieś ma wpływ na lepszą, ale i czasami gorszą jazdę. Nie każda nowość, która została wymyślona jest super. Nie raz jest tak, że trzeba wrócić do poprzednich rzeczy. Trzeba cały czas próbować. Z tym związane jest też to, że co roku te motocykle inaczej reagują i inaczej trzeba je ustawiać. Od tego jest początek sezonu, żeby wszystko „wyczuć”.

Jakie masz oczekiwania na sezon 2019?

Nie chciałbym na pewno „wozić ogonów”. Chciałbym się spełnić, jechać na tym swoim poziomie. Myślę, że mnie na to stać, ale życie zweryfikuje. Nie nakręcam się na to wszystko, robimy wszystko to samo, co robiliśmy przez te trzy lata. Nie ma czegoś takiego, że „teraz PGE Ekstraliga, to trzeba czegoś więcej”. Idziemy tą ścieżką, która się do tej pory sprawdzała, a życie pokaże, czy to nadal ta odpowiednia droga. Korzystając z okazji chciałbym bardzo serdecznie podziękować moim sponsorom, którzy jednocześnie są moimi przyjaciółmi, a mianowicie: panu Zenonowi Świątkowi z firmy Fachowiec, Adrianowi Czapli, Kornelowi Ślotale oraz panu Piotrowi Kępce z firmy IVECO Kępka, a także nowym firmom, które w bieżącym roku dołączyły do mojego teamu: Hotel Solaris/Restauracja Vena oraz Mercedes-Benz Auto Frelik.

Przejdźmy do kwestii FIM Speedway Grand Prix. Jak oceniasz stawkę zawodników tegorocznej edycji?

Jest dużo świeżej krwi. Nie ma co ukrywać, że od paru lat średnia wiekowa GP jest bardzo niska. Wcześniej, w którymś okresie, startowali praktycznie ci sami zawodnicy. Teraz można zauważyć powiew świeżości. Żużlowcy nie zmieniają się może często, ale nie można ustalić, kto włączy się do walki. Do końca nie wiadomo, czy ktoś utrzyma wysoki poziom.

Polacy zagrają pierwszoplanowe role i po dziewięciu latach zloty medal trafi do naszego reprezentanta?

Przez ostatni okres Polacy dużo mieszają w stawce i liczą się na pewno w grze o złoto. Każdy z nich może „odpalić” i może sięgnąć po tytuł. Sezon jest długi i wyczerpujący. Kwestia tego, kto dobrze zgra się ze swoim sprzętem oraz trafi ze wszystkim tak, jak to powinno być. W żużlu jest dużo małych elementów, które muszą się ze sobą zgrać. Jeżeli to wszystko się ułoży, to wtedy taki zawodnik osiąga cele. Poza tym musi być on bardzo zawzięty ku temu i każdy z tych żużlowców, którzy są w cyklu ma na to szanse.

Pojedynek GET WELL Toruń z byłym klubem Norberta Kościucha w ramach 2. rundy PGE Ekstraligi zaplanowany jest na 14 kwietnia na MotoArenie (transmisja w nSport+). Wcześniej torunianie zainaugurują rozgrywki 5 kwietnia meczem wyjazdowym z Falubazem Zielona Góra(spotkanie na żywo w Eleven Sports).

Fot. Sławomir Kowalski, SK-Foto